Перейти к содержимому

Przejął 14 ha i 360 tys. zł długu. Dziś ma 47 ha i zero kredytów

ORolnictwie и Rogate Ranczo

0:00 / 0:00

Przejął 14 ha i 360 tys. zł długu. Dziś ma 47 ha i zero kredytów

7 926 просмотров · 4 часа назад
ORolnictwie и Rogate Ranczo
7 926 просмотров · 4 часа назад
Czy z niewielkiego gospodarstwa można się utrzymać, rozwijać je i jednocześnie nie wpaść w spiralę kolejnych kredytów? Tym razem odwiedzamy Krzysztofa Kaczmarczyka, znanego również z kanału Rogate Ranczo, który gospodaruje w miejscowości Górne Wymiary w województwie kujawsko-pomorskim, niedaleko Wisły. Krzysztof w 2015 roku przejął po rodzicach gospodarstwo o powierzchni 14 hektarów. Było jednak również około 360 tys. zł zadłużenia. Dziś gospodarstwo ma 47 hektarów, dług został całkowicie spłacony, a Krzysztof podkreśla, że nie ma obecnie żadnych zobowiązań kredytowych. Ostatnią dużą ratę - ponad 100 tys. zł - spłacił razem z narzeczoną w 2022 roku. W rozmowie wracamy do początków jego działalności. Jeszcze przed przejęciem gospodarstwa Krzysztof zajmował się usługami rolniczymi oraz inseminacją bydła. Zarobione pieniądze odkładał i inwestował między innymi w kolejne grunty. Jednym z ważnych momentów było otrzymanie 100 tys. zł premii dla młodego rolnika. Po dołożeniu około 5 tys. zł udało się wtedy kupić 3,5 ha ziemi. Rozmawiamy również o cenach ziemi i dzierżaw. Krzysztof wspomina czasy, kiedy grunty kupował za 15-30 tys. zł za hektar. Dziś mówi wprost, że przy jego warunkach około 1000 zł/ha jest granicą opłacalności dzierżawy, podczas gdy lokalnie pojawiają się już stawki sięgające nawet 3500 zł. Ciekawym elementem strategii gospodarstwa jest sprzedaż części najsłabszych gruntów pod działki budowlane i przeznaczanie kapitału na zakup lepszej ziemi. Na polach pojawiają się między innymi pszenica, jęczmień, pszenżyto, żyto, owies, kukurydza oraz rośliny strączkowe. Krzysztof bardzo dokładnie analizuje koszty i przyznaje, że przy obecnych cenach owies może być ekonomicznie ciekawszą alternatywą dla pszenicy. W gospodarstwie utrzymywane jest również bydło mleczne. Stado liczy obecnie około 20 krów. Średnia wydajność wynosi około 7800 litrów, a najlepsze wyniki dochodzą do 8700 litrów. W stadzie znajdziemy między innymi HF-y, simentale i ulubione przez Krzysztofa jerseyki. Najważniejszym elementem ograniczania kosztów produkcji mleka jest wypas. Krzysztof świadomie nie walczy dziś o maksymalną wydajność krów. Jak mówi, przy wyższej produkcji rosły również wydatki na żywienie, weterynarza, korekcję racic czy problemy z rozrodem. Ciekawie wygląda park maszynowy. Zamiast nowych ciągników znajdziemy tutaj między innymi Zetory, Ursusy i Bizona, który pracuje w gospodarstwie od 2011 roku. W rekordowym sezonie kombajn skosił na usługach 86 hektarów. Krzysztof stara się wykonywać możliwie dużo prac we własnym zakresie. Samodzielnie zbiera nawet kukurydzę na kiszonkę jednorzędową sieczkarnią. W ubiegłym sezonie zebranie około 6 hektarów zajęło mu trzy dni. W rozmowie pojawia się również trudniejsza historia. Jesienią 2019 roku pożar zniszczył wnętrze rodzinnego domu. W dzień Krzysztof pracował w gospodarstwie, a nocami razem ze znajomymi wykańczał drugi dom. Wprowadzić udało się już w lutym 2020 roku. To jednak przede wszystkim rozmowa o podejściu do pieniędzy, inwestowania i życia. Bo - jak mówi Krzysztof - można cały czas pracować więcej, kupować większe maszyny i zwiększać produkcję. Tylko w pewnym momencie warto zadać sobie pytanie, po co właściwie to wszystko robimy. Zapraszam na Rogate Ranczo.