Перейти к содержимому

Boss mafii usłyszał sycylijską obelgę i uśmiechnął się: „Powiedz to jeszcze raz, księżniczko”

Opowieści Pod Siodłem

0:00 / 0:00

Boss mafii usłyszał sycylijską obelgę i uśmiechnął się: „Powiedz to jeszcze raz, księżniczko”

7 165 просмотров · 9 дней назад
Opowieści Pod Siodłem
831 подписчик
7 165 просмотров · 9 дней назад
Krew i pieniądze zwykle nakazują milczenie. Kiedy stoisz w prywatnym biurze najbardziej bezlitosnego szefa syndykatu w Chicago, trzymasz język za zębami. Norah nie trzymała. Doprowadzona do granic wytrzymałości jego aroganckim lekceważeniem, wypuściła z drżących ust wulgarne, gardłowe sycylijskie przekleństwo. Pokój zamarł. Uzbrojeni ochroniarze sięgnęli do kabur, ale szef tylko odchylił się do tyłu. Powolny, mroczny uśmieszek wykrzywił jego usta. Powtórz to, księżniczko. I w jednej chwili zasady się zmieniły. Basy dudniły przez betonowy sufit, stłumione jak bicie serca z zatłoczonego klubu na górze. Tutaj, w biurze w piwnicy, powietrze było martwe i zimne, pachniało lekko stęchłym dymem cygar, drogim espresso i miedzią. Norah Gallagher siedziała na brzegu skórzanej kanapy Chesterfield, która kosztowała więcej niż jej samochód. Kolana miała ściśnięte, a pobielałe palce zaciskały się na uchwytach zniszczonej płóciennej torby leżącej na jej kolanach. W środku było 12 000 dolarów – całe jej konto oszczędnościowe, fundusz awaryjny, bilet z tego miasta. Teraz to były krwawe pieniądze. Wpatrywała się w ciemną, nieregularną plamę przy brzegu perskiego dywanu. Nie chciała wiedzieć, co ją spowodowało, ale jej umysł i tak podsuwał makabryczne szczegóły. Jej brat Finn był lekkomyślnym idiotą. Zawsze gonił za łatwymi pieniędzmi, był chronicznym hazardzistą, który myślał, że jest mądrzejszy od kasyna. Dwie noce temu pożyczył od niewłaściwego kasyna. Ciężkie dębowe drzwi otworzyły się, wysysając z pomieszczenia stęchłe powietrze. Norah wzdrygnęła się. Najpierw weszło dwóch mężczyzn w dopasowanych ciemnych garniturach, ich oczy z czystego nawyku skanowały kąty biura. Byli to potężni mężczyźni z połamanymi nosami i ciężkim, martwym spojrzeniem ludzi, dla których przemoc jest zawodem. Ale Norah ledwo ich zauważyła. Jej uwagę przykuł mężczyzna, który wszedł za nimi. Dante Russo nie wyglądał jak gangster z filmu. Wyglądał na zmęczonego. Miał na sobie grafitowy garnitur, ale marynarka była rozpięta, a krawat gwałtownie poluzowany, wisiał krzywo na śnieżnobiałej koszuli. Miał cienie pod oczami i ciężki, ciemny zarost wzdłuż ostrej, nieprzebaczalnej linii szczęki. Był wysoki, barczysty i poruszał się z ciężkim, niebezpiecznym wdziękiem, który sprawiał, że powietrze w pokoju natychmiast gęstniało. Przeszedł obok Norah, jakby była częścią wyposażenia, rzucając stos teczek na masywne mahoniowe biurko. – Carmine – powiedział Dante. Jego głos był niskim, chrapliwym