Перейти к содержимому

HGM – Pescopennataro 1943 | Noc polskich komandosów

Hastatus Generuje Muzykę

0:00 / 0:00

HGM – Pescopennataro 1943 | Noc polskich komandosów

219 просмотров · 1 месяц назад
Hastatus Generuje Muzykę
1,63 тыс. подписчиков
219 просмотров · 1 месяц назад
Noc z 21 na 22 grudnia 1943 roku. W ruinach górskiego miasteczka Pescopennataro we Włoszech żołnierze 1. Samodzielnej Kompanii Commando pod dowództwem kpt. Władysława Smrokowskiego stanęli przeciwko około 250 niemieckim strzelcom górskim. Pescopennataro było ważnym punktem na froncie nad Sangro. Gdy pojawiło się zagrożenie niemieckiego ataku, polscy komandosi — szkoleni przede wszystkim do rajdów, patroli i działań zaczepnych — musieli tym razem utrzymać pozycję. Miejscowych cywilów zgromadzono w ocalałym kościele, podczas gdy na zewnątrz kolejne niemieckie natarcia uderzały na stanowiska Polaków. Walki trwały przez całą noc. Około godziny 3:00 nastąpił ostatni poważny szturm, a o świcie polskie patrole potwierdziły wycofanie przeciwnika. Pescopennataro pozostało w polskich rękach. Po stronie polskiej nie było zabitych — trzech komandosów zostało rannych. „Pescopennataro 1943” opowiada o tej mało znanej nocnej walce i ludziach, którzy utrzymali pozycję aż do świtu. 🔥 Subskrybuj, aby nie przegapić kolejnych premier! "Pescopennataro 1943" Pescopennataro. Dwudziesty pierwszy grudnia, tysiąc dziewięćset czterdziesty trzeci. Ruiny włoskiego miasteczka. Pierwsza Samodzielna Kompania Commando. Nadciąga noc. Ruiny miasta, gasnący dzień, Na murach kładzie długi cień. Cywile kryje kościoła próg, Zza górskiej grani nadciąga wróg. Ćwierć tysiąca schodzi z gór, Przez ciemną noc i pasma chmur. Komandosi zajmują swój szlak, Na każdej drodze gotowy znak. Tu nie ma miejsca na odwrót już, Za plecami kościół, kamień i kurz. Nie rajd, nie zwiad, nie szybki skok — Tej nocy trzeba zatrzymać krok. Do świtu stać, do świtu trwać, Choć noc chce z ruin wszystko brać. Za nami kościół, dzieci, próg, Przed nami ciemność, ogień, wróg. Do świtu stać, do świtu trwać, Nie oddać drogi, nie dać się gnać. Choć wróg ma przewagę i więcej ma sił, Nie przejdzie tej nocy, choćby ogniem bił. Z trzech stron uderza przeciwnik w mrok, Lecz każdy posterunek wstrzymuje krok. Granaty tną, moździerzy bije błysk, Przy cmentarzu rośnie największy nacisk. Godzina za godziną płonie noc, A każda fala traci swoją moc. W kościele cicho płynie modlitw głos, Na zewnątrz walka waży miasta los. Północ przechodzi ponad gruz, A wróg powraca do ruin znów. Nie rajd, nie zwiad, nie szybki skok — Tej nocy trzeba zatrzymać krok. Do świtu stać, do świtu trwać, Choć noc chce z ruin wszystko brać. Za nami kościół, dzieci, próg, Przed nami ciemność, ogień, wróg. Do świtu stać, do świtu trwać, Nie oddać drogi, nie dać się gnać. Choć wróg ma przewagę i więcej ma sił, Nie przejdzie tej nocy, choćby ogniem bił. Po pierwszej milknie artylerii huk, I coraz bliżej słychać ciężki stuk. Bez jej wsparcia trzeba trzymać próg, Bo z ciemnych zboczy znów nadchodzi wróg. Po pierwszej działa zamilkły wśród skał, A wróg do szturmu sygnał znowu dał. Bez wsparcia dział trzeba było strzec tych dróg, Bo właśnie nimi znów nadciągał wróg. Trzecia nad ranem — znów naciera wróg, Ostatni szturm rozrywa ciszę dróg. Granaty, serie — walka twarzą w twarz, Lecz linia trwa, bo każdy trzyma straż. Minuta za minutą słabnie huk, Na pustych drogach zamiera stuk. Nad czarną granią jaśnieje świt — I po raz pierwszy milczy przeciwnik. Do świtu stać — i przyszedł świt, Nad gruzem miasta dzień zaczął żyć. Za nami kościół, dzieci, próg, Przed nami pusta droga i kurz. Do świtu stać — do końca trwać, I ani piędzi ziemi nie oddać. Patrole ruszą na górski szlak — Niemieckich oddziałów wokół brak. Dwudziesty drugi grudnia, tysiąc dziewięćset czterdziesty trzeci. Pescopennataro pozostało w polskich rękach. Po polskiej stronie trzech komandosów zostało rannych, nie było zabitych.