Перейти к содержимому

Oto 7 Marek Głośników Hi-Fi Na CZARNEJ LIŚCIE Serwisantów — NIGDY Ich Nie Kupuj

Dom Pełen Sprzętu и Dom i Sprzęt

0:00 / 0:00

Oto 7 Marek Głośników Hi-Fi Na CZARNEJ LIŚCIE Serwisantów — NIGDY Ich Nie Kupuj

20 209 просмотров · 9 ч назад
Dom Pełen Sprzętu и Dom i Sprzęt
20 209 просмотров · 9 ч назад
Niektóre marki audio przez lata budowały reputację na sprzęcie, który dało się naprawiać, rozebrać, zmierzyć i używać przez dekady. Dzisiaj coraz częściej pod tym samym logo dostajesz zupełnie inną filozofię. Więcej elektroniki, więcej aplikacji, więcej funkcji zależnych od serwerów i coraz mniej rzeczy, które zwykły serwisant może naprawić po dziesięciu latach. Bose potrafi sprzedać świetnie wyglądający system, którego część funkcji znika razem z usługą producenta. Sonos już pokazał, że jedna decyzja software’owa może uderzyć w sprzęt, który fizycznie nadal jest sprawny. Przy Klipschu problemem nie jest cała marka, tylko to, jak bardzo niektóre współczesne serie oddaliły się od tego, za co kiedyś ludzie tę firmę szanowali. Blaupunkt to z kolei przykład logo, które dla wielu Polaków nadal oznacza niemiecką jakość, mimo że dzisiejszy model biznesowy wygląda kompletnie inaczej niż kilkadziesiąt lat temu. Manta gra w inną grę. Ogromne wartości mocy na pudełkach wyglądają efektownie, ale po zajrzeniu do danych technicznych potrafią nagle przestać robić wrażenie. Jeszcze ciekawiej robi się przy Bowers & Wilkins, bo tutaj trudno mówić o marce bez osiągnięć. Problem zaczyna się wtedy, kiedy legendarne audio przechodzi przez kolejne korporacyjne ręce, a użytkownik kupujący drogi sprzęt zaczyna być zależny nie tylko od akustyki, ale też od aplikacji, aktualizacji i decyzji nowego właściciela. Bang & Olufsen jest natomiast świetnym przykładem sytuacji, w której produkt może być przepięknie wykonany, a mimo to jego cena w ogromnej części wynika z designu, prestiżu i samego logo. Najbardziej absurdalne jest to, że po odrzuceniu całej tej otoczki wybór dobrego sprzętu wcale nie staje się trudniejszy. Często wręcz przeciwnie. Klasyczne kolumny pasywne, dobrze zaprojektowane zwrotnice, dostępne części, prawdziwe pomiary i brak obowiązkowego konta w aplikacji brzmią dziś niemal staromodnie, ale właśnie dlatego potrafią przeżyć nowoczesne systemy zamknięte w ekosystemach. Dali, Elac, KEF czy dobre monitory studyjne pokazują, że pieniądze można wydać na przetworniki i akustykę zamiast na marketingową historię. JBL, Yamaha, Genelec czy Neumann dodatkowo przypominają, że sprzęt używany w pracy z dźwiękiem nie musi kosztować fortuny tylko dlatego, że trafia do salonu. Jest też polski wątek, którego nie da się tutaj pominąć. Pylon Audio nadal produkuje w Polsce i rozwija własne konstrukcje, a Tonsil przypomina czasy, kiedy głośnik nie był urządzeniem z datą ważności zapisaną gdzieś na serwerze producenta. Stare Altusy mogły przeżyć trzydzieści albo czterdzieści lat dlatego, że kiedy zużywało się zawieszenie, wymieniało się zawieszenie. Nie wyrzucało się całej kolumny dlatego, że aplikacja przestała być wspierana. I właśnie na tym polega największa różnica między sprzętem, który ma być modny przez kilka sezonów, a sprzętem, który ma po prostu grać. Dlatego przy zakupie Hi Fi warto patrzeć nie tylko na markę i cenę. Liczy się to, czy sprzęt można naprawić, czy producent publikuje sensowne parametry, czy części będą dostępne za kilka lat i czy urządzenie będzie działało również wtedy, kiedy firma wyłączy serwer albo porzuci aplikację. Bo najdroższy błąd w audio nie zawsze brzmi źle w dniu zakupu. Czasem zaczyna się dopiero kilka lat później. #HiFi #Audio #Głośniki #KolumnyGłośnikowe #SprzętAudio #Bose #Klipsch #Sonos #Blaupunkt #Manta #BowersWilkins #BangOlufsen #PylonAudio #Tonsil #KEF #Dali #Elac #Genelec #Neumann #MonitoryStudyjne