Перейти к содержимому

RaspM - Cień i wrzesień

RaspM

0:00 / 0:00

RaspM - Cień i wrzesień

5 просмотров · 1 день назад
RaspM
30 подписчиков
5 просмотров · 1 день назад
Wulkany sypią iskrami, budzik wrzeszczy: „WSTAWAJ STARY!”. Coś znów wisi nad głowami. Nie róbcie ze mnie ofiary! Kark z betonu i stali, łydka gra na dwa fronty, Oni wszyscy w krąg spali. Ja poszerzałem horyzonty. Wypijam czarną kawę, za oknem płonie świat. Zacznijmy w końcu zabawę, czekam na to od lat. Listonosz roznosi paczki, przyniósł mi pakunek. Na pudle krzaczki, robaczki — „już za późno na ratunek”. Zdominowani przez Azjatów, Ruskich i Amerykę. Wmawiają mi, swoje racje, bawiąc się w politykę. Uważaj, na co patrzysz. Twój wzrok sięga głębiej, niż możesz wytłumaczyć. … Pod latarnią jest najciemniej. Stoję na przystanku, ptaki tańczą z grawitacją. Pióra błyszczą w powietrzu, tną wiatr z akceptacją. Chmury niosą zapach wilgoci, deszcz poi spragnioną zieleń. Od miesięcy nie padało na tę spaloną ziemię. Dzieci wróciły do szkół, niebo przyniosło jesień. Kasztany strzelają spod kół, w powietrzu czuć wrzesień. Dni stają się krótsze, więc czasu na uśmiech coraz mniej. Nie myślę dziś o jutrze, sprawdzam, jak długi jest mój cień. Nie karmię uwagą tego, co odbiera mi tlen, nie daję czasu tym, co krzyczą cały dzień. Nie wszystko, co dziś płonie, jest moim pożarem, nie każdy cudzy ciężar mam nieść za karę. Patrzę tam, gdzie coś rośnie. Nie tam, gdzie niszczeje. Stoję twardo w korzeniach, gdy wiatr mocniej wieje. Ekrany warczą na mnie: „Ten przyjaciel. Tamten wróg”. Dzisiaj ja wybieram, co przechodzi przez mój próg. Zostawiam wczoraj za sobą, niech sobie leży gdzieś w kącie. Nie szukam odpowiedzi w tym, co dawno skończone. Za oknem ktoś biegnie za czymś, co nie należy do niego, Ja żyję dziś swoim życiem. Nie brakuje mi niczego. Ekran atakuje mnie szumem, świat ma kolejny problem. Omijam to szerokim łukiem, nie idę za tym schematem. Co już było — to było. Co ma być — czas pokaże. Mam tylko dzisiaj, by żyć. Jutra już może nie być. Wcale!!! Nie mam czasu dla tego, co odbiera mi tlen, nie obchodzą mnie ci, co krzyczą cały dzień. Nie dbam o to co płonie. Nie jest moim pożarem, Wasze problemy nie są moim ciężarem. Patrzę na to co rośnie. Nie na to co niszczeje. Trzymam się swoich zasad, wiatr niech sobie wieje. Ekran wrzeszczy do mnie: „Nieprzyjaciel, rywal, wróg”. Tylko ja sam wybieram, kto przechodzi przez mój próg. Świat będzie się kręcił, Że mną czy beze mnie. Ale mogę zaparzyć Ci kawy. Usiądźmy, porozmawiajmy.