Перейти к содержимому

RaspM - Lecę po bandzie (rap-rock)

RaspM

0:00 / 0:00

RaspM - Lecę po bandzie (rap-rock)

26 просмотров · 2 недели назад
RaspM
33 подписчика
26 просмотров · 2 недели назад
Wyprzedzam poniedziałek tuż przed drugim rondem. Myśli pełne głosów, rozmieniam je na drobne. Baba z biedry na wagę daje rady jak żyć, Mówi: „Nie ważne jest „co”, trzeba wiedzieć „z kim” pić” Na drzewie siadła jesień. Czuć jak rośnie napięcie. Oberwałem z liścia. Zwinąłem się przy skręcie. Telefon piszczy w kielni. To dzwoni twoja stara, Ma wolne popołudnie. Idziemy na browara. W mieście wiatr rozstawia ludzi jak pionki, Wśród nich się kołysze ta baba z biedronki. Nie wiem, gdzie to zmierza — nikt nie trzyma steru, Wszyscy gubią zasięg. Spadliśmy z rowerów. Halo. Halo. Chyba zmieniłem kierunek. Wysiadam z kolejki. Poproszę rachunek. Halo. Halo. Znów zgubiłem drogę Kolejne odklejki. Czas zebrać załogę. Jadę dziś tym wózkiem, choć nie mam biletu, Od burdelu na strychu do zrytego beretu. Życie rzuca mną o ściany, i kopie mnie w dupę. Ganiam za króliczkiem, a skończę będąc trupem. Piję za porażki i małe zwycięstwa. Kolejki na rachunek prawdopodobieństwa. Znów lecę po bandzie. Nie umiem prosto żyć, Co wydarzy się jutro — nie muszę wiedzieć dziś! Zamówiłem spokój — w częściach do złożenia. Brakło kilku śrubek, nic tu się nie zmienia. Piję za te bzdury co kiedyś miały sens. Wypijam za swe błędy. Wątrobowy test. Z kątach cienie grają w papier-kamień-nożyce, Przegrały z własnym echem, zmieniły okolice. Pies szczeka na kompas, północ znów się spóźnia, Szum wiatru wraz ze mną butelkę opróżnia. Ktoś mi dziś powiedział: “zwolnij trochę bracie”. Mówię mu: “Zapomnij. To nie w moim klimacie” Brak patentu na życie, mam tu niezłą jazdę, Nie ważne że upadłem. I tak wrócę na bazę. Bo kiedy wszystko zaczyna mieć sens… to robi się podejrzanie. Wciąż jadę tym wózkiem życia kabaretu, Od niedzieli do soboty. Od resetu do resetu. Los śmieje się w pysk, lecz jestem szczęśliwy. Po co mam się martwić. Nie wyjdę stąd żywy. Siedzę, piję i szydzę ze swego szaleństwa. Zryty wychowanek chorego społeczeństwa. Gonić za króliczkiem więc muszę już lecieć. Odpinam więc zwrotki. Wybaczcie poecie.