TO ZMIENI TO, JAK ZACZYNASZ KAŻDY DZIEŃ 💛 AFIRMACJE ŚPIEWANE RADOŚĆ WDZIĘCZNOŚĆ SPOKÓJ SIŁA
Afirmacje na Dobry Dzień •muzyka •pewność •spokój
0:00 / 0:00
TO ZMIENI TO, JAK ZACZYNASZ KAŻDY DZIEŃ 💛 AFIRMACJE ŚPIEWANE RADOŚĆ WDZIĘCZNOŚĆ SPOKÓJ SIŁA
6 156 просмотров · 3 мес. назад
Afirmacje na Dobry Dzień •muzyka •pewność •spokój
2,44 тыс. подписчиков
6 156 просмотров · 3 мес. назад
Będę wdzięczna za podbicie filmu, komentarz i subskrypcję 💛
Środa.
Wstałam o szóstej trzydzieści, nie sprawdzając telefonu. To mój nowy eksperyment, pierwsze pół godziny dnia bez czyichś słów. Tylko moje. Kuchnia, woda na kawę, kot, paprotka która stoi teraz w cieniu i wygląda na zadowoloną z tej decyzji.
Zaczęłam jeść śniadanie przed pracą. Drugi tydzień. Dziś owsianka z malinami i odrobiną miodu. Okazało się, że kawa to nie śniadanie, choć ja jej to pięć lat tłumaczyłam, a ona uparcie udawała, że jest. Czuję się fizycznie lepiej. Jakby mi ktoś pożyczył pół ciała na próbę i zapomniał odebrać.
Telefon sprawdzam o siódmej. Mama dzwoniła wczoraj wieczorem trzy razy, nie oddzwoniłam wtedy. Tomek napisał o północy, o pierwszej, o trzeciej. Ostatnia wiadomość: „nigdy nikt mnie tak nie rozumiał jak ty, wiem, że źle zrobiłem, jestem teraz inny, daj mi szansę." Patrzę pięć sekund. Telefon ekranem do dołu.
Biuro o dziewiątej. Mijam Maćka przy windzie. Stoi obok, czeka.
— Naprawili.
— Na serio? Nareszcie.
— Trzy lata wszyscy mówili, że się nie da, a w tydzień po skardze koleżanki z prawnego dało się.
Śmieję się. Uśmiecha się. Wsiadamy razem na piętro. Ona naprawiona, my dwoje też w jakimś sensie.
O dziesiątej piszę pierwszy mail tego tygodnia, którego nikt mnie nie prosił, żebym wysłała. Do Maćka. Służbowy, krótki, dziękuję za korektę faktury z marca. Na końcu PS:
PS. Inspirowana Twoją polecajką sprzed dwóch dni kupiłam na bazarze wiśnie. Zrobiłam pięć słoików kompotu. Uwielbiam wiśniowy kompot latem. Polecam.
Kursor wisi nad „Wyślij" sekundę dłużej, niż wymaga decyzja. Wysyłam.
O jedenastej dwadzieścia odpowiedź. Służbowa, krótka, dziękuje za uściślenie. Na końcu:
PS. Chłodny kompot wiśniowy na ogródku to kolejny powód, żeby czuć się wygranym w życiu. Polecam dalej. M.
Czytam. Uśmiecham się sama do siebie nad ekranem.
Dwunasta. Mama dzwoni. Tym razem odbieram. Wczoraj nie odebrałabym z poczucia winy, dziś odbieram dlatego, że chcę. Mówi, że ciotka (siostra mamy, ta, która była u mnie w niedzielę) opowiedziała jej o mojej skarbonce.
— Ta granatowa? Może bym ci wysłała Blikiem dwadzieścia złotych do skarbonki, tak dla fanu? Wiesz, taka mama-bonus.
— Mamuś, afirmacje działają, pieniądze płyną do mnie, hehe.
Słyszę, jak się śmieje. Pierwszy raz w tym roku jej śmiech mnie nie kosztuje. Rozmawiamy siedem minut o niczym, czyli o wszystkim. Mama nie jest zła. Mama po prostu też uczy się żyć.
Dwunasta dwadzieścia sześć. Tomek: „nie ignoruj mnie proszę. wczoraj długo nie spałem przez ciebie." Patrzę. Telefon ekranem do dołu.
Trzynasta. Lunch w biurowej kuchence z dziewczynami z księgowości. Ta od Pikusia pokazuje zdjęcie, Pikuś w żółtym sweterku ręcznie robionym.
— Asia mu zrobiła na drutach. Powiedziała, że psy w maju marzną z rana. On jest tego samego zdania.
— Asia, to ta, z którą jesteś od dawna?
— Dwanaście lat. Pikuś zna tylko nas. Dla niego my jesteśmy mama i mama.
Mówi to tym tonem, którym mówi się rzeczy, które nie wymagają komentarza, tylko obecności. Komentuję obecnością.
Trzynasta czterdzieści. Tomek: „kupiłem ci kwiaty, są pod twoimi drzwiami." Patrzę. Telefon ekranem do dołu.
Piętnasta. Tomek: „dobra, jak nie odpisujesz, to mi po prostu powiedz, że temat zamknięty." Patrzę dłużej niż pięć sekund. Odpisuję raz, krótko: „Tomek, temat zamknięty. Powodzenia." Wysyłam.
Mówię to sobie i Wam, na głos: tak właśnie wygląda love bombing w wykonaniu narcyza. Trzynaście wiadomości w jednym dniu, każda słodsza od poprzedniej, kwiaty pod drzwiami, „nigdy nikt mnie tak nie rozumiał". Dlatego trudno z takiej relacji wyjść. Bo właśnie kiedy zaczynamy odchodzić, oni stają się tym, jakimi obiecywali być od początku. Tylko nie po to, żeby zostać. Po to, żeby nas przytrzymać.
Siedemnasta. Wracam do domu. Pod drzwiami bukiet, białe peonie, dwadzieścia sztuk, kosztowały pewnie tyle co moje miesięczne kompoty z wiśni. Stoję chwilę. Kwiaty nic nie zawiniły. Biorę je do mieszkania, wsadzam do dzbanka po kompocie. Niech będą. Niech to nie będzie bukiet od Tomka, niech to będzie bukiet na przeprosiny dla mnie samej za dwa lata, w których biegałam za facetem, który zawodził mnie na każdym kroku.
Wieczorem włączam lofi afirmacje na wieczór, chill, słuchawki, koc, kot na drugim końcu kanapy. Idę spać o dwudziestej drugiej, wcześniej niż zwykle. A co. Dobre nawyki to podstawa.
Spadł ze mnie ciężar decyzji, którą nosiłam dwa lata. Tomek już nie ma nade mną kontroli, bo ja przestałam mu ją dawać. To wszystko. Tyle wystarczy.
Opis dla algorytmów: muzyka afirmacyjna, afirmacje dla kobiet, prawo przyciągania, muzyka relaksacyjna, afirmacje, obfitość, rozwój osobisty, muzyka na wieczór, afirmacje na dobry dzień, afirmacje poranne, muzyka do pracy, muzyka do auta, śpiewane afirmacje, afirmacje do pracy, muzyka do biegania, pozytywne afirmacje, wyciszenie, medytacja prowadzona, afrosoul, stawianie granic, asertywność, spokojna muzyka, muzyka do medytacji, programowanie podświadomości, pozytywna muzyka, lepsze życie.