Перейти к содержимому

Transpirenejka GR11 #41 | Rabós → Llançà: ostatnie przełęcze przed morzem

Life Balance 24 | Aktywny Szlak Życia

0:00 / 0:00

Transpirenejka GR11 #41 | Rabós → Llançà: ostatnie przełęcze przed morzem

90 просмотров · 6 дн. назад
Life Balance 24 | Aktywny Szlak Życia
92 подписчика
90 просмотров · 6 дн. назад
Po ponad 800 kilometrach przez Pireneje rozpoczynamy przedostatni dzień na GR11. Z nietypowego biwaku pod Rabós ruszamy w stronę Llançà, a koniec wyprawy po raz pierwszy wydaje się naprawdę bliski. Noc była oryginalna głównie za sprawą miejsca, które wybraliśmy na biwak. Z kategorią „dobrze się wyspaliśmy” miało ono jednak związek wyłącznie teoretyczny. Mimo to wstajemy wcześnie i o 6:27 rozpoczynamy 42. dzień trekkingu. Poranek jest jeszcze przyjemny, ale słońce szybko rozpoczyna swoją działalność. Przed nami 16,7 km katalońskich ścieżek, winnic, gajów oliwnych i coraz bardziej śródziemnomorskiego krajobrazu. Pierwszym ważnym przystankiem jest Vilamaniscle, gdzie zatrzymujemy się na śniadanie przy punkcie piknikowym. W miejscowości warto zwrócić uwagę na niewielki, jednonawowy kościół Sant Gil z XVII–XVIII wieku oraz Castell de Vilamaniscle – potężną, ufortyfikowaną masię, która bardziej przypomina ogromne gospodarstwo niż klasyczny zamek. Za miejscowością podchodzimy na Coll de la Serra. Mapa podaje 260 m n.p.m., natomiast zapis GPS wskazuje 258 m – to najwyższy punkt dzisiejszego etapu. Dalej, wśród kolejnych plantacji oliwek i winorośli, docieramy na Coll de les Portes, położoną na wysokości około 230 m. Prognozowane 31°C szybko przestaje być tylko liczbą na ekranie. Śródziemnomorskie lato pokazuje swoją mniej poetycką stronę: słońce pracuje, a my razem z nim. W końcu pojawiają się przedmieścia Llançà, a chwilę później wchodzimy do miasta. Pierwszy oglądany kemping nie przechodzi jednak podstawowego testu zaufania. Na szczęście kolejny kandydat okazuje się miejscem akceptowalnym bez konieczności powoływania komisji śledczej. To był krótki etap, ale coraz mocniej czujemy, że ta długa pirenejska przygoda dobiega końca. Kilkadziesiąt dni marszu zmienia rytm spania, jedzenia i myślenia o tym, jak właściwie „trzeba” żyć. Jutro ostatni dzień GR11. A Wy po dłuższej wyprawie łatwo wracacie do codziennych nawyków, czy część szlakowego życia zostaje z Wami na dłużej? Napiszcie w komentarzu i zasubskrybujcie kanał, żeby nie przegapić finału Transpirenejki. #GR11 #turystykagorska #turystykapiesza #lifebalance #aktywnyszlakzycia #Pireneje #trekking #hiking