Перейти к содержимому

Teatr Porywacze Ciał - "Hultaje"

Teatr Porywacze Ciał

0:00 / 0:00

Teatr Porywacze Ciał - "Hultaje"

148 просмотров · 6 мес. назад
Teatr Porywacze Ciał
96 подписчиков
148 просмотров · 6 мес. назад
Rejestracja spektaklu "Hultaje" Teatru Porywacze Ciał, który odbył się 28 czerwca 2015 w Koninie podczas festiwalu "Malta na bis" Bohaterami spektaklu są pracownicy różnych banków, którzy zamiast podczas przerwy palić fajki i gadać o stopach procentowych spotykają się w umówionym miejscu, żeby razem poszaleć na hulajnogach. Wystarczy tylko marynarki zamienić na ochraniacze, kaski i dżinsowe katany z naszytą na plecach nazwą gangu i jazda! Reszta jest już czystym szaleństwem: wykonywane w rytmie tłustych bitów najbardziej zwariowane i nigdy wcześniej nie prezentowane triki człowieka bankowca na hulajnodze, czyli bunt, sweet & teatr. No control. Ale na czas, bo przerwa się w końcu skończy i trzeba będzie wracać do udzielania kredytów i takich tam, więc każda sekunda się liczy... Spektakl jest prezentowany przy świetle dziennym, praktycznie na każdym placu, po którym da się jeździć hulajnogami, dla widzów w każdym wieku. Trwa tyle co 3 przerwy razem, czyli 45 minut.... „Porywacze Ciał to alternatywa z tradycją i ciągle zaskakują swoich widzów nowymi spostrzeżeniami i rozwiązaniami. Ich najnowszy spektakl plenerowy „Hultaje” doskonale to potwierdza. Grupka sztywniaków z banków, zarzuca na garnitury i garsonki, ochraniacze, na nogi sportowe obuwie, na głowę – kaski chroniące przed upadkiem, a na grzbiety – katanki z dżinsu i rusza na… przerwę w pracy. Przewodniczący tej grupy zorganizował przestrzeń, stawiając przed publicznością słupki. Do czego są zdolni pracownicy instytucji bankowych, przekonali się widzowie śledzący ich niczym nieskrępowaną zabawę. „Jest moc!” – krzyczała fruwając na hulajnodze Pani Bożenka. Ten szalony festiwal radości i spontaniczności podsuwał nowe pomysły, aktorzy nie wiadomo skąd, wyciągali i zakładali na siebie kolejne części garderoby, liny, rozkładali folie, wjeżdżając w nie z impetem na hulajnogach, turlali się po ziemi, udawali upadki w zwolnionym tempie, „wjeżdżali” w publiczność wywołując emocje, zwracali się, głaskali, przytulali i dziękowali. A że ciągnie wilka do lasu, a każda przerwa ma kiedyś swój kres, u sił swoich kresu wyciągnęli kartki i zaczęli udzielać kredytów. Nerwowo, gorączkowo, zabawnie, prześcigając się w ofertach (niektórzy rysowali serduszka…). Całe to szaleństwo powstrzymał w końcu najbardziej szalony lider, ogłaszając koniec przerwy. Stroje wróciły do bankowego dress-code’u, sportowe ciuchy do plecaków, plac do normalności, a bankierzy za biurka. Zadowolenie z tej dziecięcej spontanicznej zabawy udzieliło się oglądającym i to bardzo!....”