Перейти к содержимому

Zostawił dla niej żonę i dziecko. Potem zdradzał ją tak długo, że złożyła pozew. Losy Elżbiety Dmocz

Prawdziwe Historie Gwiazd

0:00 / 0:00

Zostawił dla niej żonę i dziecko. Potem zdradzał ją tak długo, że złożyła pozew. Losy Elżbiety Dmocz

4 434 просмотра · 6 ч назад
Prawdziwe Historie Gwiazd
2,86 тыс. подписчиков
4 434 просмотра · 6 ч назад
Czerwiec tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego drugiego roku, warszawski cmentarz. Chowany jest czterdziestopięcioletni kompozytor, autor kilku najbardziej znanych polskich piosenek dwudziestego wieku. Na pogrzeb przychodzi kobieta. Czterdziestoletnia, jedna z najbardziej rozpoznawalnych piosenkarek w kraju, jego była żona. Przynosi jedną różę. Zostawia ją i odchodzi. I potem w zasadzie nigdy nie wraca. Przez następne trzydzieści lat polskie media szukały odpowiedzi na jedno pytanie: gdzie ona jest. A odpowiedzi, które z czasem wyszły na jaw, są trudne do przyjęcia — bo współautorka piosenek, które w Polsce zna absolutnie każdy, żyła w całkowitym odosobnieniu, w pewnym momencie w starej chacie bez wodociągu. I przez te wszystkie lata odmawiała pomocy. Wszystkim. A najbardziej niezrozumiała rzecz w tej historii jest taka: przez bardzo wiele lat nie dostawała ani złotówki za swoją własną twórczość. Za „Windą do nieba”. Za „Chodź, pomaluj mój świat”. Za utwory, które do dziś lecą w filmach, serialach i reklamach. W tym filmie wyjaśniamy dokładnie, dlaczego — bo powód jest prawny, konkretny i dotyczy całego pokolenia polskich muzyków, nie tylko jej. I mówimy, kto to w końcu zmienił: po nazwisku, bo ci ludzie na to zasłużyli. Opowiadamy też całą drogę do tamtego pogrzebu. O tym, że kiedy ją poznał, miał żonę i małą córkę — i że zostawił je dla siedemnastolatki. O tym, że piętnaście lat później zaczął zdradzać ją, i o tym, dlaczego w jej konkretnej sytuacji nie mogła od niego odejść. O rozwodzie, o domu sprzedanym ze stratą w najgorszym możliwym roku i o tym, że po rozwodzie dalej razem pracowali, bo ona wierzyła, że on wróci. Mówimy wprost, co się z nią działo potem — i mówimy to jako opis choroby, nie jako ciekawostkę. Bo to nie była duma ani upór. To była niemożność. I prostujemy dwie rzeczy, które powtarza się o niej od lat: że po pogrzebie zniknęła ze sceny na zawsze (nieprawda — wróciła i zagrała w Sali Kongresowej), i że odrzucała należne jej pieniądze (nieprawda — ona ich po prostu nie była uprawniona pobierać). A na końcu jest szczegół, który odwraca całą tę historię. Bo kiedy po trzydziestu latach zgodziła się wreszcie na remont swojego mieszkania — najpierw włożyła w niego wszystkie swoje własne oszczędności. Co do złotówki. I dopiero kiedy jej pieniądze się skończyły, ogłoszono zbiórkę. ❤️ Jeśli ta opowieść was poruszyła — zostawcie łapkę w górę i zasubskrybujcie kanał z dzwoneczkiem. To dla nas ogromna pomoc. 💬 A w komentarzach napiszcie mi dwie rzeczy. Pierwsza: czy wiedzieliście, że ta kobieta żyje — i że przez dziesięciolecia nie dostawała ani złotówki za piosenki, które wszyscy znamy? Mnie najbardziej uderzyło właśnie to. Druga, trudniejsza: czy my mamy prawo oczekiwać od artysty, że wróci? Czy człowiek, który dał ludziom kilka piosenek na całe życie, jest im potem jeszcze coś winien — czy ma pełne prawo zamknąć drzwi i nie otwierać ich nigdy? Czytam wszystkie komentarze. #ElżbietaDmoch #DwaPlusJeden #WindąDoNieba #JanuszKruk #PrawdziweHistorieGwiazd #polskapiosenka