Перейти к содержимому

[HD] Vangelis - Spotkanie z Matką - Blade Runner OST

TranceParadise

0:00 / 0:00

[HD] Vangelis - Spotkanie z Matką - Blade Runner OST

17 649 просмотров · 12 лет назад
TranceParadise
32,8 тыс. подписчиков
17 649 просмотров · 12 лет назад
Narrated by Roman Polanski Words: Konstandy Idelfons Gałczyński Ona mi pierwsza pokazała księżyc i pierwszy śnieg na świerkach, i pierwszy deszcz. Byłem wtedy mały jak muszelka, a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne. Noc. Dopala się nafta w lampce. Lamentuje nad uchem komar. Może to ty, matko, na niebie jesteś tymi gwiazdami kilkoma? Albo na jeziorze żaglem białym? Albo fala w brzegi pochyłe? Może twoje dłonie posypały mój manuskrypt gwiaździstym pyłem? A możeś jest południową godziną, mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach? Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach -- od włosów. Czy to nie twoja? * Ciemne olchy stoją na moczarze, rozsypuje się w mokradłach próchno Ej, rozświstał się wiatr na fujarze, małe gwiazdki nad olchami zdmuchnął Mała myszka przez ścieżkę przebiegła Drogę Mleczna nietoperz wymierzył I wiatr ucichł nagle. I zza węgla z fajka srebrną w zębach wyszedł księżyc Rozświeciły się świeceniem wielkim chmury, dziuple, żołędzie i sęki -- jakby cały świat był srebrnym świerkiem, srebrnym bąkiem grającym piosenki. * Listki drżeć zaczynają, ptaki w ton uderzają, słońce wschodzi nad knieję, słońce jak śnieg topnieje. Listkom roznąć, opadać, ptakom też wiecznie nie żyć, słońcu wschodzić, zachosdzić, sercu gwiazdy i skrzypce. * Jak pudełko świeczek choinkowych, nagle, w ręku, gdzieś od dna kredensu, myśli nagle tak wchodzą do głowy, serce trąca, i sercem zatrzęsą,. Świeczki takie kupowała mama, One drzemią. W nich śpi piękny zamiar. Tylko rozwiń je i tylko zapal, a zobaczysz, co z tego wyniknie: w świeczkach błyśnie drogiej twarzy owal. Matka palec wzniesie. Wiatr ucichnie. Matkę w ręce ucałuj i włosy, potem śniegu po uliczkach rozsyp, żeby błyskał się i żeby chrzęścił Potem wszystkie światła, co migocą, do walizki zamknij. Otwórz nocą, jeśli w drodze spotka cię nieszczęście * Lato w lesie. Ciemność zielona w świerkach Szałwia. Zajęczy szczaw. Niebo obłoki zdejmuje. Ptak zerka. Trzmiele brzęczą wśród traw. Motyle żółte i białe, jak latające listy. Cisza i światło A tam dalej i dalej, za tym pagórkiem piaszczystym, też jest lato. Niebo to jest małe miasteczko w niedziele, gwiazdy gapią się na ziemię z okien, a wiadomo, ze gwiazd jest wiele i że wszystkie są niebieskookie. A tam w rogu, w mieszkaniu z balkonem, w jednym oknie, gdzie kwiat czerwony, a to drugie okno z drugim kwiatem... tam ty mieszkasz. I pogrzebaczem fajerki przesuwasz. I płaczesz Bo tak długo czekasz na mnie z obiadem. * Idę do ciebie. W twoją zieleń,