Перейти к содержимому

Wataha Droga do Piekła Długa Łapa 2026

Ultras 50+

0:00 / 0:00

Wataha Droga do Piekła Długa Łapa 2026

883 просмотра · 7 дн. назад
Ultras 50+
148 подписчиков
883 просмотра · 7 дн. назад
Witajcie , kolejne Ultra od Watachy auuuuu, tym razem Droga do Piekła Długa Łapa czyli najdłuższy dystans jesiennej gonki ,zaczęło się średnio , obudziłem ie z lekkim bólem gardła i słabym nastawieniem , ale jak powiedziało się A trzeba powiedzieć B wiec tyłek w troki i jazda na start , Moi współtowarzysze z Trójmiasta dziki zniknęli mi po około 15 km i dalej jada w swoim tempie , nie chciałem jechać za mocno ale i tak wyszło pierwsze 100 km 24,7 :) po drodze do pit stopu kilkanaście kilometrów z Patrycji z nr 1 - jak się poźniej okazało zwyciężczynią wśród kobiet , zreszta fajna młoda osóbka sympatyczna i otwarta , gratulacje Patrycja super wynik , zreszta jak się późnej okazało mialem przyjemność jechać druga część trasy z obiema dziewczynami z podium kobiet :Maria i Anetą - twarde babki cisnęły aż milo, krótko przed bufetem pomagam koledze ze średniego który jechał w czołówce w naprawie kolą i lece dalej , za bufetem spotykam Marię i Mirka gościa z chyba najwieksza ilością naklejek na ramie ze startów jaką w życiu widziałem- prawdziwy koneser Ultra - Pozdrówka Mirku "Robercie " i lecimy bodajże od 140 km w trójkę w solidnym tempie w granicach 24 km /h , kilka krótkich postoi bo koleżance ucieka powietrze z tylnego koła , 2 wymiany dętki , i nadchodzi zmierzch, piękny kolorek zachodzącego słońca a a my lecimy dalej , mimo postoi wciąż utrzymujemy temp w granica 22-23 km na godzinę , i wtedy zaczyna sie ostania stówka , jestem zdruzgotany bo na stacji Moya 300 km na której liczyłem na Kawkę express w czyszczeniu nieeeeee , od rana bez kawy to dla mnie dramat , na szczęsciei na 330 km był Orlen i tam wraz Aneta walimy podwójne espresso i jest bosko , lecimy dalej , po drodze co kawałek ktoś dołącza się do naszej grupy ,a to kolega z wczerpaną nawigacja, na pięknym niebieskim Laufie a to kolejny z mała iloscą prądu w baterii lampki , zbieramy Watahę bo siła jest w stadzie :) w końcu zrobiła się grupka chyba 8 osobowa i lecimy dalej , na ostatnich 35 km długi szybki zjazd po wielkich kamolach który poleciałem na maksa przez co odjechałem trochę od grupy , czekam na końcu na resztę mija kilka minut zaczynam się trzraść z zimna- temp około 1 stopnia , dojeżdża kolega i mówi ze jedna z dziewczyn złapała gumę na zjeździe , decydujemy ze jedziemy dalej we 2 bo już mocno zmarzliśmy i tak dojeżdżamy do mety z kolega wstecznie o godzinie 2:30 , , reszta grupy dojeżdża za jakieś 20 minut , super wyścig jak zawsze Wataha , kończę ostatecznie na miejscu 16 open ze średnia 21,2 w czasie brutto 18,33 , Wataha nigdy nie zawodzi super ludzie piękne widoki i świetna trasa , Brawo Mateusz !!!!