Перейти к содержимому

PateNt PSJ - Fałszywe Psy ( prod. PSJ MUSIC )

PSJ MUSIC

0:00 / 0:00

PateNt PSJ - Fałszywe Psy ( prod. PSJ MUSIC )

293 просмотра · 1 месяц назад
PSJ MUSIC
474 подписчика
293 просмотра · 1 месяц назад
Tekst :Patryk Kuciński Następny numer na płycie. Lyric: Sąd Rejonowy Trzy lata ucieczki Pora zamknąć ten rozdział (Pora zapłacić) Gdzie jest teraz ta cała załoga? Miała być przysięga — „bracie, miałeś być aż do końca”. Gdy psy zapukały mi ciężko do drzwi, Nagle wszyscy zniknęli… i nie było już ich. Syreny rozdarły moją noc na pół, Niebieski blask zatańczył po szybach mi W jednej chwili skończył się mój pewny spokój, A Srebrne kajdany zacisnęły mi się mocno. Gdzie wy kurwy jesteście? Wy jebane Fałszywe psy Kajdanki na rękach, i zimna stal Mój dawny brat stoi obok mnie Patrzy w podłogę, unika oczu mych Sypie szczegóły za wolny los Trzy lata w biegu, to fałszywy krok Kryłem go wczoraj, a dziś sprzedał frajer nas Ławka z drewna, ciężki kajdan jest w tle Sędzia uderza młotkiem już w blat Moi Dawni bracia patrzą dzisiaj Tylko na siebie Choć wczoraj mówili: „Pójdziemy tą samą drogą ziomek ”. Woreczki, biały proszek, i kilogramy na stole, Dziś na sali sami wrogowie w zespole. Patrzysz pod nogi, jakbyś nie znał mej twarzy, A razem liczyliśmy hajs po cichu po garażach. Dwa lata celi, zamknięty mój świat Widzę jego strach,i trzęsące dłonie Tak kończy się układ na rejonie Dwa lata w celi to mała była cena Za wiedzę, kogo zniszczy ta pierdolona scena Brak gniewu we mnie, jest tylko zimna krew Zrozumiałem zasady, i zobaczyłem swój martwy dzień Mój błąd się kończy,a twój zacznie Powiem Obserwuj mocno świat, i patrz co dzieje kurwa Dalej się Dwa lata w celi, trzy lata w biegu Już nie szukam braci w tym szeregu Nie szukam ich Gdzie podziali się wszyscy ludzie? Gdzie byli bracia, gdy przyszedł ten dzień? Schowani w cieniu, gdy prawo zapukało Strach przejął wszystko, braterstwo przepadło Fałszywy pysk sprzedane słowo za strach Wczoraj jeden skład, dziś każdy z innej bram Z innej bram! Zeszła zasłona, i przeglądam karty To Bilet w jedną stronę,mam rachunek otwarty Otwarty rachunek Strażnik prowadzinie przez stary korytarz Adwokat szepcze: „Milcz, i nie daj wariacie się . Nie pytaj o zasady, o nic nie pytaj nie Osiedlowe miłości pękły szybko jak szkło To Brudny interes i tanie zło Widzę cię z boku przy prokuratorze, A pamiętam, jak mówiłeś: „Bracie, zawsze ci pomogę”. To była Pusta obietnica,i twój zagubiony honor Mój dawny ziomal już przybrał obcy kolor Nie spojrzał nawet w moją twarz, bo wie co zrobił I Na mojej krzywdzie wolność zdobył se. Ale cela uczy myśleć i w tym gównie dalej trwać Nie będę więcej w ten układ grać Dycha na karku, młodość spędzona za kratami, Te Cztery zimne ściany zostają między nami. Zdrada pachnie strachem, ciszą i wyrzutem sumienia, Ten proces zostawił bliznę, której nie przykryje już czas A Żadnej dobrej zemsty tylko po prostu odcięcie się Dla fałszywych ludzi nie mam tu miejsca To Prosta jest lekcja za wysoką cenę. Ja stawiam na siebie i Zostawiam w tyle tę pojebaną scenę Dwa lata w celi, trzy lata w biegu Już nie szukam braci w tym pustym szeregu Nie szukam kurwa ich Gdzie podziali się wszyscy ludzie? Gdzie byli bracia, gdy przyszedł zły dzień? Schowani gdzieś w cieniu, gdy prawo zapukało nam** Strach przejął im wszystko, i nasze braterstwo gdzieś przepadło.** Fałszywy pysk — sprzedane słowo za jebany strach Wczoraj jak jeden skład, a dzisiaj każdy z innych bram Z innych bram! Zeszła zasłona, i przeglądam karty se To Bilet w jedną stronę,i nie zatrzymam już się. Pamiętam telefony, których nikt nie odbierał Pamiętam puste twarze, gdy każdy się zerwał gdzieś Ci, co najgłośniej krzyczeli o braterstwie, Pierwsi zniknęli, gdy zrobiło się w końcu źle Puste miejsca, puste słowa, i puste obietnice, Dziś widzę tylko prawdę i w każdej wersji zawijasz mordo się Nie trzeba tu przysięgi i nie trzeba rzucać wielkich słów, Bo Człowieka poznajesz, gdy świat twój raptownie rozpierdala kurwa się Jedni gdzieś schowani, a drudzy zmieniają zeznania, ja liczę dni od zamknięcia od wieczora do rana. Nie szukam już odpowiedzi, bo znam ją od dawna, Lojalność była fejkiem , gdy potrzebowałem blisko cię A Gdy przyszła próba — to pękła nasza cała załoga, Została tylko cisza, pusty rejon i zamknięta droga. To wszystko było jak pusty sen, To było jak Rozpruty szew,który puścił w jeden dzień. Ci, którzy najwięcej mówili o przyjaźni Dziś są jak duchy — bo zawineli z miasta się Znikają tu ze sceny,i nie patrzą już za siebie, Każdy tu pilnuje własnego interesu. A ja stoję dalej tutaj, ostatni na placu broni Z ciężarem na plecach i ciężarem na karku. kiedy wszystko zaczyna się już walić, Poznajesz ludzi po tym, kto z tobą zostaje. A Nie po przysięgach, i nie po fałszyw słowie Tylko po tym, kto stoi obok, gdy kończy się dobra droga. Gdzie oni kurwy podziali się Gdzie byli bracia, gdy przyszedł zły dzień? Schowali daleko się w cieniu, gdy prawo zapukało do drzwi Strach przejął tutaj wszystko, i braterstwo przepadło gdzieś* Fałszywe twarze i sprzedane słowa za cenę, Wczoraj jak jeden skład,a dziś każdy jest osobno brat Jak Fałszywe psy! Dwa lata w celi, trzy lata gdzieś poszukiwany