Przyjdą po nas
InterNeo69
0:00 / 0:00
Przyjdą po nas
30 просмотров · 2 нед. назад
InterNeo69
3 подписчика
30 просмотров · 2 нед. назад
[Intro]
[soft Rhodes, vinyl crackle, no drums]
[Verse 1]
No dobra, niech się nachwalą, niech jeszcze parę lat poszumią sobie na salonach
W końcu przyjdzie rachunek za prąd, i wtedy, kto wie, czy jutro nie przyjdą po nas?
Wrócą budżety, oferty, rekruterzy z uśmiechem, jak po długiej zimie
A my przegrywać umiemy, czerwony build co rano to dla nas jak pacierz w rodzinie
Każdy bug to cios, i zawsze ktoś obok powie "dawaj, razem siadamy"
Ale wygrywać na serio? Tego nikt nas nie uczył, tego jeszcze nie znamy
I czy nie zbudujemy z tej racji nowej katedry z bramką i cennikiem na schodach
Na razie śmiejemy się przy kawie z promptów i wajbów, ale kto wie, czy jutro nie przyjdą po nas?
[Chorus]
Bo każdy piękny kod też kiedyś zarośnie kurzem jak stara droga
I może któregoś dnia to my, zmęczeni i siwi, będziemy go bronić ich własną mową
A jakiś szczeniak z nową zabawką usłyszy od nas, że to moda chwilowa
Powiemy mu to, co nam kiedyś mówiono, nawet nie słysząc, że brzmimy jak oni, co do słowa
[Verse 2]
A kiedy ten szał trafi do podcastów, co mądrzą się po fakcie przy mikrofonach
To czy przyjmiemy tych, co uwierzyli w skróty, gdy jutro przyjdą po nas?
Podamy im rękę, jasne, każdy z nas był kiedyś zielony jak ogródek
Tylko czy starczy nas naprawdę na wszystkich, na każdy pożar, na każdy wschód i zachód
Bo to, co przyjdzie nam łatać, w połowie pisał model, bez komentarza
I będziemy grzebać w nim jak archeolog z pędzelkiem w ruinach cudzego ołtarza
I czy nie zgubimy dzieciaka, co pisał nocą dla frajdy, nie dla stawki w umowach
Łatwo mieć rację, kiedy nikt cię nie pyta o plan, ale kto wie, czy jutro nie przyjdą po nas?
[Chorus]
Bo każdy piękny kod też kiedyś zarośnie kurzem jak stara droga
I może któregoś dnia to my, zmęczeni i siwi, będziemy go bronić ich własną mową
A jakiś szczeniak z nową zabawką usłyszy od nas, że to moda chwilowa
Powiemy mu to, co nam kiedyś mówiono, nawet nie słysząc, że brzmimy jak oni, co do słowa
[Verse 3]
W bloku naprzeciw o drugiej świecą dwa okna, jedno nad drugim, jak dwie kropki w dwukropku
Piętro wyżej tłumaczka, piętro niżej ja, ten sam kubek z dyskontu i ten sam niepokój w środku
Jej też powiedzieli, że maszyna zrobi to szybciej i taniej, bez fochów, terminów i bez zaliczki
A ona dalej waży, czy "żal" w tym zdaniu to jeszcze żal, czy już tylko pozycja w statystyce
Ja szukam błędu, którego nikt nie zgłosił, ona żartu, którego nikt nie przetłumaczy
Oboje wiemy, że da się to zrobić "mniej więcej", i oboje wiemy, co to "mniej więcej" potem znaczy
Mijamy się czasem w windzie, ja z laptopem, ona z wydrukiem, i żadne nie mówi ani słowa
Bo po co, jak oboje słyszymy ten sam domofon w głowie, i kto wie, czy jutro nie przyjdą po nas?
[Final Chorus]
Bo każdy piękny kod też kiedyś zarośnie kurzem jak stara droga
I może któregoś dnia to my, zmęczeni i siwi, będziemy go bronić ich własną mową
A jakiś szczeniak z nową zabawką usłyszy od nas, że to moda chwilowa
Powiemy mu to, co nam kiedyś mówiono, nawet nie słysząc, że brzmimy jak oni, co do słowa
Bo każdy piękny kod też kiedyś zarośnie kurzem jak stara droga
I może któregoś dnia to my, zmęczeni i siwi, będziemy go bronić ich własną mową
A jakiś szczeniak z nową zabawką usłyszy od nas, że to moda chwilowa
Powiemy mu to, co nam kiedyś mówiono, nawet nie słysząc, że brzmimy jak oni, co do słowa
[Spoken Outro]
[beat fading, vinyl crackle]
I tak siedzę nad tym tekstem, o rzemiośle, o ludziach, o tym, że jeszcze się przydamy
Liczę sylaby, kreślę, poprawiam, szukam rymu do "po nas", jak zawsze, ręcznie, od nowa
A jak skończę, otwieram czat i mówię do niego jak do kumpla z zespołu:
"Claude, podaj prompta do Suno. I weź ten kawałek z sieci, pobierz, sprawdź, porównaj"
A on, że nie może. Że to nie jego dzielnica, że on z zasady nie ściąga
Kozaczy na całego, ego jak serwerownia, chłodzenie wodne i trzy zasilacze w zapasie
Ale jakoś wie. Że po polsku. Że storytelling. Że outro mówione, a winyl ma trzeszczeć w tle
I że osiemdziesiąt siedem na minutę, ani uderzenia więcej
Skąd wie, nie pytam
Dłuta się zmieniają
A kto wie, czy jutro nie przyjdą po nas...
[End]