Do jego furty stały tysiące chorych. Własny zakon kazał ją zamknąć. Czego tak bali się przełożeni Kl
Kulisami Sławy
0:00 / 0:00
Do jego furty stały tysiące chorych. Własny zakon kazał ją zamknąć. Czego tak bali się przełożeni Kl
417 просмотров · 11 часов назад
Kulisami Sławy
4,13 тыс. подписчиков
417 просмотров · 11 часов назад
Ojciec Klimuszko: kto naprawdę kazał zamknąć furtę klasztoru w Elblągu, do której jechała pół Polski? Nie bezpieka. Kilka zdań na przebitkowym papierze — bez jednego zarzutu.
Przez ćwierć wieku do franciszkanina w brązowym habicie przyjeżdżali ludzie z całego kraju: nocnym osobowym, z walizkami z dykty, ze zdjęciami zaginionych, z opisem choroby na kartce w kratkę. Ponad tysiąc listów w miesiącu do jednej celi. Ani złotówki pobranej od chorego. A potem furta zaczęła się zamykać — najpierw skrócone godziny, potem wybrane dni, na końcu zasada bez wyjątków. To śledztwo sprawdza po kolei wszystkie oczywiste wersje: naciski wydziału wyznaniowego, konflikt z medycyną, decyzję samego zakonnika — i pokazuje, dlaczego żadna nie wystarcza. Zobaczycie kobietę z Suwałk stojącą trzecią dobę pod murem, rodzinę z okolic Giżycka, która czekała pół roku na dzień, którego już nie było, kancelarię z zeszytem, w którym ktoś ołówkiem liczył przybyłych, regułę franciszkańską i ciężar ślubu posłuszeństwa, trzy worki nieotwartych listów odłożone na półkę oraz maszynopisy pod kalkę, którymi jego przepisy rozeszły się po Polsce już poza wszelką kontrolą. Mówimy też otwarcie o tym, czego nie mamy: oryginału pisma nikt publicznie nie pokazał, a relacje o wskazywaniu miejsc z fotografii nigdy nie zostały ani potwierdzone, ani obalone. I o tym, co dzieje się dziś: nazwisko zakonnika bez majątku na saszetkach z ziołami, zupełnie legalnie.
Napiszcie w komentarzu, po której stronie jesteście: ofiara instytucji czy zakonnik, który wybrał posłuszeństwo? Jeśli ktoś z waszej rodziny stał pod tym murem, opowiedzcie o tym.