Swing po Polsku
Sławomir Jankowiak
0:00 / 0:00
Swing po Polsku
5 076 просмотров · 6 лет назад
Sławomir Jankowiak
5,57 тыс. подписчиков
5 076 просмотров · 6 лет назад
Tu taka wiązanka, którą nazwałem po swojemu, bo utworków nie trzeba przedstawiać.Najbardziej mam w pamięci wykonania naszego wspaniałego artysty Pana Bohdana Łazuki, mistrza pod każdym względem. Grając, słyszę Jego interpretacje. Ma swój niepowtarzalny styl, czar, szyk.....Te utwory jak i inne, podobne zawsze były w repertuarze mojego bandu i zawsze z ogromną przyjemnością je grałem. Tak jest do dzisiaj....... poza bandem oczywiście.Słuchajcie jeśli jeszcze możecie, ale wiecie.......tak z przymrużeniem oka.
Wstęp - instrumentalnie
/
Piękna pani
Ukłon serdeczny z dala ślę
Piękna pani
Może już nie pamiętasz mnie?
Pomyśl, to wszak rok już temu
Tyś, nie wiadomo czemu
Pewnej nocy rzekła mi
Kocham cię
Czy pamiętasz tę noc w Zakopanem?/Jaka piękna jest noc w Zakopanem
Księżyc świecił srebrzyście, jak stal
Po kobiercu ze śniegu usłanym
Nasze sanie gdzieś nas niosły w dal
Cicha noc, śnieżna noc w Zakopanem
Czy pamiętasz, jak szybko mijał czas?
Takie chwile są nie zapomniane
Taka noc bywa tylko raz
/
Tak mi wstyd, strasznie wstyd
Bo zakochałem się
Który raz? Setny raz
Lecz zakochałem się
Nie chciałem mała szczupła blond
Myślałem przejdzie - ależ skąd
Męczę się, dręczę się
Sam nie wiem czego chcę
Bo to się zwykle tak zaczyna
Sam nie wiesz o tym jak i gdzie
Po prostu wzięła Cię dziewczyna
A to jest znak że już jest źle
Z początku rzadko ją widujesz
A potem chcesz z nią częściej być
I w końcu trudno ale czujesz
Że bez niej już nie możesz żyć
Za jeden dzień z tą twoją ukochaną
Oddałbyś tysiąc lat
Za jedną noc zaś gdyby Ci kazano
Oddasz chętnie cały świat
Bo to się zwykle tak zaczyna
Sam nie wiesz o tym jak i gdzie
O całym świecie zapominasz
I kochasz bo tak serce chce
/
Ja nie jestem Philip Clay,
ja nie jestem Doris Day,
ja nie jestem także Frank Sinatra.
Nie gram nigdy głównych ról,
nie mam krewnych w Liverpool,
za granicą bywam w czeskich Tatrach.
Parę osób dobrze znam,
garnitury - owszem, mam,
czasem forsy zbraknie do pierwszego.
No i dobrze jest jak jest,
Bohdan śpiewa, ma ten gest.
Bohdan! Bohdan!
Słucham!
Trzymaj się!
To nie takie proste.
Żona krzyczy: Boguś, wstań!
Ależ z ciebie, Boguś, drań,
rusz się, Bohdan, w sklepie są cytryny!
Przy okazji kwiaty kup,
pięć lat temu był nasz ślub.
Zapomniałeś? Nie rób głupiej miny.
Zapomniałem, tyle lat,
racja, dzieci - żywy fakt,
zatem idę, żono ukochana.
No i dobrze jest jak jest,
człowiek wyszedł, ma ten gest.
Bohdan! Bohdan!
Słucham!
Trzymaj się!
To nie takie proste.