Перейти к содержимому

RAJD AG 2021 - Hamburg + Wyspy Fryzyjskie

JoeFly

0:00 / 0:00

RAJD AG 2021 - Hamburg + Wyspy Fryzyjskie

512 просмотров · 4 года назад
JoeFly
147 подписчиков
512 просмотров · 4 года назад
Jak wygląda planowanie takiej wyprawy? LOTNISKA. Mamy wstępny plan, organizator obdzwania i sprawdza dostępność lotniska oraz jakie tam maja paliwo. Czasem na lotnisku jest głuchy telefon i trzeba z niego zrezygnować, nawet jeśli SkyDemon mówi, że jest idealne. W Niemczech może się zdarzyć, że człowiek na wieży mówi bardzo słabym angielskim, więc warto mieć kogoś mówiącego po niemiecku. Dzwoniąc na lotnisku po taksówki też niemieckojęzyczny uczestnik się przydaje, bo bywa różnie, gorzej w NRD, nieco lepiej koło dużych miast na Zachodzie. NOCLEGI. Booking naszym przyjacielem jest. W zasadzie można ogarniać na miejscu nawet. Warto jedynie sprawdzić czy nie odbywa się w danym mieście jakieś mega wydarzenie (3 lata temu w Berlinie był nasz rajd oraz mistrzostwa Niemiec w piłce nożnej, więc było bardzo krucho z miejscami, naprawdę ostatnie miejsce wyłapaliśmy w ostatniej chwili). Generalnie Booking jest królem, bo żaden hotelarz nie chce z nim zadzierać, jak już zarezerwowaliśmy i zapłaciliśmy, to nas przyjmą. COVID. Wszyscy oficjalnie oczekują szczepienia, zaświadczenia lub świeżego testu. Najlepiej mieć szczepienie i kwit, ale też na szczęście często nawet lokalnie w hotelu mają szybkie testy za 5-10 EUR, gdzie można sobie to załatwić. W restauracjach - przy wejściu proszą o QR kod, ale "sprawdzają" tak, że jakby wszyscy mieli jeden i ten sam wydruk to i tak by wpuścili do środka. DZIEŃ PIERWSZY Pierwszego dnia był najdłuższy lot. Do Wilhelmshaven pod Hamburgiem przez Barth koło Stralsund. Ponieważ nie każdy samolot ma taki zasięg (Cessny 150 i 152 z Aeroklubu) to trzeba zatankować. Ja w Jk-05 Junior też musiałem dolać paliwa, niestety na lotnisku nie było Mogas, więc brałem taksówkę na stację (5 km obok, 15 EUR w tą i z powrotem) i wystarczyło mi dolać 20 litrów. Wziąłem E98 bo zwykła E95 zawiera w DE aż 10% bioetanolu. Pierwszego dnia łącznie zużyłem 75 litrów paliwa, choć pewnie nie musiałbym dolewać gdyby nie to, że ciągle lecieliśmy pod wiatr (średnia prędkość 130 km/h! gdzie normalnie latam 150 km/h) Szybsze samoloty podleciały popatrzeć pod Wyspy Fryzyjskie. Wylądowaliśmy w Jader-cośtam w Wilhemshaven, zatankowaliśmy do pełna i zamówiliśmy taksówki do hotelu (też koło 5 km), 90 EUR za dwójkę ze śniadaniem, kulturka. Jeszcze kolacja w hotelu i wieczorem spacerek po mieście. Piękne i czyste miasto, podobało nam się bardziej niż w wyczekiwanym Hamburgu. DZIEŃ DRUGI Tym razem najkrótszy lot rajdu, ale z najpiękniejszymi widokami - 1.5 h przez Wyspy Fryzyjskie (śmieszne nazwy Langeoog, Spiekeroog, Wangerooge 🙂 do Heist pod Hamburgiem, gdzie byliśmy koło 12.00. Celem podróży była fabryka Airbusa - można ją zwiedzać w weekendy, my byliśmy 3 grupą po otwarciu po lockdownie). Jest tam lotnisko, ale nie pozwolili nam lądować, opiekun naszej wycieczki po fabryce, powiedział, że Heist jest doskonale skomunikowane z Hamburgiem więc po co, a tak między wierszami wyskoczyło mu potem, że tak, lądują tam u nich na pasie samoloty, ale z CEO firm, które chcą kupić samoloty) - my nie planowaliśmy, jeszcze. Więc z Heist jechaliśmy do fabryki Airbusa taksówką 20 minut, pociągiem 40 minut i autobusem 15 minut. Całkiem blisko, nie? 😉 Sama fabryka spoko, dużo ciekawych widoków, hale produkcyjne, ogólne informacje o A230, A350 i ostatnich A380, które budują dla Arabów. Jednak 2.5 to trochę za długo i ja ostatnią godzinę przespałem praktycznie 😉 Powrót do centrum Hamburga nastąpił promem, taką Żeglugą Gdańską Hamburga, piękną trasą koło portu, która kończy się w centrum miasta. Polecam! Przy okazji, chyba jak wszędzie w Niemczech bilety grupowe obejmują każdy rodzaj transportu i są na 9 godzin, więc 5 osób za łącznie niecałe 13 EUR może naprawdę pozwiedzać miasto. Wieczorem wyskoczyliśmy pooglądać mecz w bierhausie, niektórzy przy tradycyjnej golonce. Tu znów miejscami niemiłe spotkania z zasadami covidowymi - najpierw wpis odręczny i imiennny na liscie klientów (którego nikt nie sprawdzał) później połajanki od młodej kierowniczki sali za chodzenia poza swoim stolikiem bez maseczki. Ale ogólnie spoko. Z wrażeń pozostałych - to takie brudne miasto, szczególnie dzielnica w której nocowaliśmy, St Georg, koło dworca głównego, która wygląda bardziej na dzielnice Kabulu niż niemieckiego miasta. Ale było spokojnie, hotele czyste, nic się nie zdarzyło. DZIEŃ TRZECI Po śniadaniu powrót na lotnisko. Tankowanie (w Heist też był mogas) i do domu. Tym razem wiatr nam sprzyjał, od 10 do 20 km/h w plecy. Cessny dotankowały w Heringsdorfie, tuż pod Świnoujściem, a my patrząc na ilość paliwa zdecydowaliśmy na powrót bezpośrednio do domu. Jak zawsze z niepokojem obserwowaliśmy prognozy pogody i opady w Polsce, pojawiały się komórki burzowe i Cb, ale na szczęście miejscowo, najbliżej kilkanaście km od nas i byliśmy po 15 na lotniskach, ja w Kornem, reszta w Pruszczu Gdańskim.