Перейти к содержимому

13 Ciężarówek Z PRL, O Których Marzył Każdy Kierowca Z Placu

Stara Baza

0:00 / 0:00

13 Ciężarówek Z PRL, O Których Marzył Każdy Kierowca Z Placu

5 838 просмотров · 16 часов назад
Stara Baza
38 подписчиков
5 838 просмотров · 16 часов назад
Star był pierwszy. Na Starze się uczyłeś, na Starze woziłeś wszystko, co kazali, i na Starze przejechałeś pierwsze tysiące kilometrów. Tylko że na Starze kariera kierowcy w tamtych latach się nie kończyła. Przychodził taki dzień, że dyspozytor podnosił głowę znad papierów i podawał ci inne kluczyki, a wóz stał trzy stanowiska dalej i był o głowę wyższy. W tym odcinku przechodzimy całą tę drabinę, stopień po stopniu. Trzynaście maszyn, na które przesiadano się po Starze, liczone od trzynastej do pierwszej. Same Stary do listy nie wchodzą, bo są punktem wyjścia, a nie pozycją w zestawieniu. Zaczynamy od pierwszego dużego wozu, jaki człowiek dostawał w krajowej bazie, przez radzieckie maszyny na benzynę, przez wozy sprowadzane z Niemieckiej Republiki Demokratycznej i z Czechosłowacji, aż po sprzęt, przy którym trzyosiowy Jelcz wyglądał na samochód do drobnicy. Po drodze będzie maszyna, która przy pełnym ładunku potrafiła wypić sto litrów na sto kilometrów, będzie wywrotka znad Kamy z silnikiem wysokoprężnym, który zmienił całą arytmetykę paliwa, i będzie wóz o sztywnej ramie z centralną rurą nośną, który szedł tam, gdzie inne stały i czekały na ciągnik. Potem zaczyna się druga część tej historii, czyli naczepa i granica. Pierwszy nasz ciągnik siodłowy z prawdziwego zdarzenia, przystosowany do zestawów o dopuszczalnej masie całkowitej trzydziestu sześciu ton. Dziesięć zielonostalowych wozów, które w maju tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego dziewiątego roku ruszyły na trasy między Polską a Szwajcarią i od których zaczął się cały nasz transport międzynarodowy. I wreszcie te dwie maszyny, o których marzyła cała baza, a siadali na nich naprawdę nieliczni: obca kabina z instrukcją w obcym języku i szwedzki ciągnik, którym nasi kierowcy jeździli na Bliski Wschód i do dziś potrafią z pamięci opisać trasę z Mosulu do Bagdadu. W każdej pozycji jest to, co w tej robocie najważniejsze: jak się na tym jeździło, co się psuło i co kierowca robił własnymi rękami. Regulacja gaźnika na poboczu, ucho przystawione do silnika, żeby usłyszeć łożysko, zanim się rozsypie, smarowanie płyty siodła przed każdym wyjazdem, skrzynka narzędzi wożona przez pół Europy jak polisa ubezpieczeniowa. Bo wtedy pierwszym człowiekiem, który zaglądał pod maskę, był ten, który siedział za kierownicą. Dzisiaj kierowca stoi z boku, dzwoni i czeka na lawetę, i nikt mu nie pozwoli niczego dotknąć. Wszystkie marki, modele i przedsiębiorstwa w tym odcinku są prawdziwe. Daty, liczby i wielkości produkcji sprawdzone w źródłach, a tam gdzie źródła podają różne wersje, mówimy o tym wprost. Jeżeli sam siedziałeś za którąś z tych kierownic albo pamiętasz, na co przesiadał się twój ojciec lub dziadek, napisz o tym w komentarzu. Takich historii nikt nie spisał i zostały już tylko w ludzkich głowach. Zostaw łapkę w górę i zasubskrybuj, jeżeli chcesz, żeby ta lista miała dalszy ciąg, bo wozów, o których warto opowiedzieć, zostało jeszcze naprawdę sporo.