Перейти к содержимому

5 Ursusów, Bizon i własny Strip Till za 4 tys. zł „Ograniczeniem nie jest ciągnik, tylko pomysł”

ORolnictwie

0:00 / 0:00

5 Ursusów, Bizon i własny Strip Till za 4 tys. zł „Ograniczeniem nie jest ciągnik, tylko pomysł”

75 900 просмотров · 2 месяца назад
ORolnictwie
56 тыс. подписчиков
75 900 просмотров · 2 месяца назад
Plony nie zależą od tego, czym jeżdżę po polu - mówi Jarosław Bandosz, rolnik z Lubelszczyzny, właściciel pięciu Ursusów i Bizona, którymi pracuje w swoim 68-hektarowym gospodarstwie. 32-latek skupia się na produkcji roślinnej. Uprawia przede wszystkim pszenicę, żyto i kukurydzę. W gospodarstwie są także buraki cukrowe, rzepak i słonecznik. Ostatnie lata pozwalały naprawdę dobrze zarobić na burakach cukrowych - mówi Bandosz. W ubiegłym roku zebrał średnio 73,4 t/ha. Pszenica daje u niego średnio 6 t/ha, żyto 7-8 t/ha, rzepak 3,5 t/ha, a słonecznik około 3 t/ha. Opowiadając o sposobie uprawy gleby, rolnik podkreśla, że moc ciągnika nie jest ograniczeniem. Ograniczeniem jest jedynie pomysł. Największą sztuką jest tak poprowadzić swoje pole, żeby móc uprawiać je dosłownie gałęzią. Nie sztuką jest zapiąć 300-konny ciągnik do 3-metrowego agregatu bezorkowego i mówić, że brakuje mocy. Sztuką jest doprowadzić glebę do takiej struktury, żeby sama pracowała i nie trzeba było wkładać w nią dużej siły - podkreśla. Najmocniejsze ciągniki w gospodarstwie - Ursus 1224 oraz bliźniaczy Zetor Crystal 12045 - mają po 120 KM, ale pozwalają na bezorkową uprawę gleby na różne sposoby, również w technologii Strip Till. Większość maszyn wykorzystywanych do uprawy Jarosław Bandosz wykonał samodzielnie. Kosztem są jedynie stal, gotowe elementy, spawanie oraz czas poświęcony na budowę. Jak przyznaje, agregat do Strip Tillu kosztował go około 4 tys. zł. Maszyny nie wyglądają idealnie - pojawia się na nich rdza - ale, jak zaznacza rolnik, jest to celowe. Dzięki temu koszty są niższe, a on sam nie ma oporów przed kolejnymi przeróbkami i zmianami konstrukcji. Rolnik co roku dostosowuje się do aktualnej sytuacji na polach, zamiast trzymać się sztywnych schematów. Podkreśla również, że dokładna znajomość gleby, jej zasobności i kondycji jest podstawą gospodarowania. Dzięki temu ogranicza wydatki na nawozy i środki ochrony roślin, które stara się stopniowo eliminować. Nie chodzi o ślepą wiarę w ekologię. Chodzi o to, że przy niewielkich zmianach można gospodarować ekonomiczniej i produkować zdrowszą żywność - zaznacza. Szczegóły w materiale. Pamiętajcie o subskrybowaniu kanału i kliknięciu dzwoneczka, aby nie przegapić kolejnych filmów.