Перейти к содержимому

Bolesław Leśmian - "Dziewczyna" (alternative version) // AI // metal cover

Zodiac

0:00 / 0:00

Bolesław Leśmian - "Dziewczyna" (alternative version) // AI // metal cover

10 просмотров · 1 день назад
Zodiac
36 подписчиков
10 просмотров · 1 день назад
Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony, A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony. I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie, I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie… Mówili o niej: „Łka, więc jest!” – I nic innego nie mówili, I przeżegnali cały świat – i świat zadumał się w tej chwili… Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem! I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem? „O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!” – Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze. Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił! Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił! Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną… I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną! Lecz cienie zmarłych – Boże mój! – nie wypuściły młotów z dłoni! I tylko inny płynie czas – i tylko młot inaczej dzwoni… I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem! I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem? „O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!” – Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze. Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera! I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera… I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!… I znikła treść – i zginął ślad – i powieść o nich już skończona! Lecz dzielne młoty – Boże mój – mdłej nie poddały się żałobie! I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie! Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem! I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem? „O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!” – Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze. I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny! Lecz poza murem – nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny! Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu! Bo to był głos i tylko – głos, i nic nie było oprócz głosu! Nic – tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata! Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata? Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów, Potężne młoty legły w rząd, na znak spełnionych godnie trudów. I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie! A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?