Zagrajmy w Risen 2: Mroczne wody, Złota Edycja, Enhanced Edition #49 - FINAŁ [PC]
VanGreg95
0:00 / 0:00
Zagrajmy w Risen 2: Mroczne wody, Złota Edycja, Enhanced Edition #49 - FINAŁ [PC]
6 просмотров · 7 дн. назад
VanGreg95
260 подписчиков
6 просмотров · 7 дн. назад
Witam, i zapraszam na ostatnie nagranie z gry Risen 2: Mroczne Wody.
Nadszedł czas zakończenia naszej przygody z drugą odsłoną serii Risen. Przy okazji ostatniego odcinka, chciałbym z wami podzielić się swoimi przemyśleniami na temat niniejszego tytułu. Bardzo zapraszam zarówno do obejrzenia materiału, jak i przeczytania poniższej opinii. Jeśli się zastanawiacie, jaka gra fabularna będzie następna… To już odpowiadam następną seria jako będę tworzył będzie nosiła tytuł: „Gram w Risen 3: Władcy Tytanów Enhanced Edition [PS5]”.
MOJA OPINIA O: Risen 2: Mroczne Wody Enhanced Edition [PC]
O ile o pierwszej części Risena, nie wiele mam do powiedzenia, bo jak dla mnie wspomniana gra to taki remiks dwóch pierwszych Gothic'ów, to o Risen 2: Mroczne Wody Edycja Rozszerzona, mogę dyskutować przynajmniej godzinę… Oczywiście przez ten czas nie chwaliłbym tylko gry, bo omawiana produkcja Phirania Bytes, ma też sporo problemów…
Zacznijmy jednak od pozytywów omawianej produkcji, a jak dla mnie czymś takim jest pełna Polska lokalizacja gry (czyli dubbing). Uważam, że casting głosowy był naprawdę dobry, zresztą samo wykonanie, też utrzymuje podobny poziom.
Fabuła gry, nie jest wprawdzie czymś niezwykłym, ale mimo wszystko uznaje ją za plus. Zaznaczę jednak tylko w tym momencie to, że moim zdaniem wprowadzenie do zaistniałej sytuacji na początku rozgrywki, nie jest najlepsze… Powiem nawet, że na początku mam pewnego rodzaju chaos informacyjny.
Wśród pozytywów wymienię jeszcze ładnie zaprojektowane lokacje oraz naprawdę dobrą grafikę. Jeśli.
chodzi o szczegółowość tekstur itd., to moje uwagi dotyczą przede wszystkim „Edycji Rozszerzonej”, bo w taką wersję gry, przypominam grałem…
Było trochę o pozytywach, to teraz czas o paru negatywach… Bez wątpienia największym minusem gry wydaje się brak odpowiedniego balansu, jeśli chodzi o rozwój postaci… Podczas poznawania drugiej osłony Risen 2 postanowiłem wybrać ścieżkę tubylców… Wspieranie tzw. niebieskich płaszczy wydawało mi się czymś mniej moralnym… Taki wybór sprawił, że moimi głównym narzędziami walki były broń biała. + Voodoo. Te całe tubylcze „czary-mary” okazały się mało warte… W większości kluczowych momentów i tak korzystałem z muszkietu, który okazuje się być czymś, co rozp*^$#* system… Jedyny namacalnym plusem, jeśli chodzi o sprzymierzenie się Shaganumbi, jest to, że w skład naszej załogi wchodzi postać, która posiada zdolności leczenia nas podczas walki… Uwierzcie mi wsparcie, wsparcie wspomnianej kapłanki Voodoo bywa bardzo pomocne, szczególnie gdy decydujemy się na walkę w zwarciu…
W Risen 2: Mroczne Wody mamy też do czynienia z nowym systemem rozwoju postaci… Nie chce mi się go tutaj tłumaczyć, ale jest On trochę czymś innym, niż to, co z czym mieliśmy do czynienia w Risena 1 czy dwóch pierwszych Gothic'ach. Czy jest dobry system? Trudno stwierdzić… Powiedziałbym, że wspomniana zmiana jest dla mnie czymś neutralnym ani mi się to nie spodobało, ani też mi to jakoś nie przeszkadzało…
Czy Risen 2: Mroczne Wody to dobra gra? Jak dla mnie zdecydowanie tak, nie jest to jednak produkcja wybitna, która rzuca na kolana zawiłą i skomplikowaną fabułą, która urzeka unikalnymi i niespotykanymi mechanikami… Jest to jednak produkcja, którą warto docenić… Myślę, że dla fanów twórczości już niestety nie istniejącego Phirania Bytes, wspomnianej gry nie muszę rekomendować…
W skrócie:
Plusy:
ładnie zaprojektowane lokacje,
ładna grafika,
świetny Polski dubbing,
broń palna jako zamiennik dla kusz i łuków,
ciekawa fabuła;
Minusy:
– brak wyjaśnienia zmiany charakteru gry w stosunku do pierwszej części,
– chaotyczne wprowadzenie do zaistniałego sytuacji na początku gry,
– beznadziejna magia Voodoo (niezbilansowany rozwój postaci);.
Ocena: 7,5/10