Перейти к содержимому

Moje zimowe zakupy za 120 zł na cały tydzień — każdy posiłek, każda złotówka

Pani Gospodarka

0:00 / 0:00

Moje zimowe zakupy za 120 zł na cały tydzień — każdy posiłek, każda złotówka

2 838 просмотров · 10 дней назад
Pani Gospodarka
1,67 тыс. подписчиков
2 838 просмотров · 10 дней назад
📘 DAWNY SPOSÓB OSZCZĘDZANIA — cały poradnik w PDF 👉 https://panigospodarka.netlify.app/ 50 stron + 25 przepisów z osiedlowego sklepu + 12 kart do wydruku. Natychmiastowy dostęp, 39 zł --------------------------------------------------------------- Moje zimowe zakupy za 120 zł na cały tydzień — każdy posiłek, każda złotówka Wstęp: Paragon na 120 zł i tydzień, w którym nic się nie zmarnowało Sobota wieczór: inwentaryzacja szafek i rozpisanie siedmiu obiadów Dlaczego mam piętnaście dań, a nie trzysta przepisów Środa rano: idę do sklepu najedzona, z kartką i z gotówką w kopercie Zakup 1: Warzywa korzeniowe — i dlaczego nie trzymam ich w lodówce Zakup 2: Kasze, makaron i mąka, czyli fundament całej zimy Zakup 3: Jajka liczone na sztukę, nie na pudełko Zakup 4: Jedno mięso u rzeźnika i pytanie o kość Zakup 5: Mrożonki jako ratunek na dzień bez siły Czego w tej siatce nie ma i dlaczego Zakup 6: Nabiał marki własnej Zakup 7: Chleb kupowany wieczorem, drugi do zamrażarki Gotowanie dla jednej osoby — słoiki i zamrażarka jak spiżarnia Środa wieczór: wywar z kości, który stoi dwie godziny Czwartek: zupa jarzynowa z tego samego wywaru Piątek: to, co zostało na kości — pierogi albo kasza Sobota: dzień ziemniaka i placki na tłuszczu ze słoika Niedziela: kapusta i bigos, który z każdym dniem jest lepszy Poniedziałek: jajka i dzień resztek Wtorek: dzień awaryjny, zaplanowany celowo Śniadania i kolacje, o których nikt nigdy nie mówi Słoik z tłuszczem przy kuchence, czyli nawyk mojej babci Co zostało w niedzielę wieczorem i jak to napędza przyszły tydzień Sto dwadzieścia złotych. Tyle jest na tym paragonie i to są moje zakupy na cały tydzień. Siedem dni, wszystkie obiady i kolacje, śniadania, i jeszcze to, co zostanie na przyszły poniedziałek. W środku zimy, kiedy wszystko jest najdroższe. Dwa lata temu wydawałam na ten sam tydzień prawie dwa razy tyle. I tu jest najgorsza część tej historii, bo nie jadłam wtedy lepiej. Jadłam gorzej, w pośpiechu, to samo w kółko, a raz na kilka dni wyrzucałam warzywa, które zgniły w lodówce. Gotuję od trzydziestu pięciu lat i przez długi czas uważałam, że nie mam się już czego uczyć. Myliłam się. Nie umiałam jednej rzeczy, tej, którą moja babcia robiła każdej niedzieli i która dla niej była tak oczywista, że nigdy o niej nie mówiła. Ona nie szła do sklepu, żeby wymyślić, co się będzie jadło. Szła po to, co już wymyśliła. W tym odcinku pokazuję wszystko. Całą listę, wszystkie zakupy, każdy dzień od poniedziałku do niedzieli i to, co zostaje na koniec. Mówię, jak proszę rzeźnika o kość, dlaczego trzymam marchew i ziemniaki w skrzynce zamiast w lodówce i jak gotuję dla jednej osoby, nie jedząc tego samego przez pięć dni. A jest w tej siatce jeden składnik, najtańszy ze wszystkich, z którego wychodzą u mnie cztery różne posiłki. Dostaję go za grosze albo za darmo, bo dziś nikt go już nie chce. To nie jest odcinek o jedzeniu mało i smutno. Wszystko, co tu pokazuję, to gorące, konkretne jedzenie, po którym wstaje się od stołu najedzonym. Sto dwadzieścia złotych nie jest ceną wyrzeczenia. To jest cena porządku. Zasubskrybuj, jeśli szukasz dawnych, domowych sposobów na dzisiejsze ceny. Nowy odcinek co tydzień. #taniezakupy #taniegotowanie #oszczędzanie #domowybudzet #jakoszczędzać #zakupynatydzień #niemarnujjedzenia #zerowaste #drożyzna #emerytura #poradydlakobietpo50 #gospodarstwodomowe #domowesposoby #kuchniababci #oszczędnegospodarowanie