Julian Tuwim - TEOGONJA (Treść gorejąca 1937)
Poezja Wszechczasów
0:00 / 0:00
Julian Tuwim - TEOGONJA (Treść gorejąca 1937)
7 048 просмотров · 5 мес. назад
Poezja Wszechczasów
21,1 тыс. подписчиков
7 048 просмотров · 5 мес. назад
Julian Tuwim – „Teogonja” (ze zbioru „Treść gorejąca”)
„Teogonja” Juliana Tuwima to poetycka wizja początku istnienia, ukazująca stan sprzed stworzenia świata. Wiersz nie opisuje konkretnego aktu kreacji w sposób religijny czy mitologiczny, lecz skupia się na momencie „przed”, kiedy wszystko istnieje jako potencja, mgła i możliwość.
Podmiot liryczny przywołuje stan pierwotnej jedności i niedookreślenia — rzeczywistość jeszcze nieukształtowaną, pozbawioną formy, czasu i granic. Pojawiają się obrazy „chaosu młodego”, „pierwojądra” i niewyraźnego ruchu stawania się, który dopiero zmierza ku istnieniu.
W dalszej części wiersza akcent zostaje przesunięty na ideę współistnienia i jedności bytów jeszcze przed ich rozdzieleniem. Istnienie jawi się jako proces, a nie stan — jako coś, co „rodzi się” z nieokreślonej, wspólnej materii.
Zwieńczenie utworu wprowadza perspektywę późniejszego porządku świata: mnogości gwiazd, światów i historii, które jednak zostają przedstawione jako coś wtórnego, niemal „błahego” wobec pierwotnego doświadczenia jedności.
Wiersz ma charakter metafizyczny i refleksyjny, dotykając tematów genezy istnienia, jedności przedrozróżnieniowej oraz przejścia od potencjalności do świata uformowanego.
Tekst:
W imię ojca i syna, z których się duch poczyna,
Opowiadajmy dzieje.
Ojciec chmurzyska ganiał, mroczne bydło poskramiał
I kosmate zawieje.
Ugory nocne orał, z czarniachami się porał,
Karczował uroczyska.
Straszny był, niewidomy — i gromy-niebolomy
W otchłanie miotał z pyska.
Przez moczary ciemności brnął w zawziętej pewności,
Że praca niedaremna.
Wył, huczał małowiele: miljard lat; aż w niedzielę
Sfolgowala moc ciemna.
Stary się spać zawalił, a już Młodzianek wdali
Prześwitywał złotawie.
Rumieńcem płonił wody, nazieleniał ogrody
Ku onej przyszłej sprawie.
Nazieleniał, rumieni}, promieniał, blaskiem mienił,
Jak to do dzisiaj czyni.
Światłość ciepłą nasila — i fala się rozchyla,
I wypływa bogini.
W imię ojca i syna, z których się duch poczyna,
Opowiedzieliśmy dzieje.
Kwiat pachnie, słońce świeci, rodzice miłują dzieci
I dziewczyna się śmieje.
źródło: Julian Tuwim Treść gorejąca, wydanie drugie