Перейти к содержимому

Gdy Przemówi Stary Bóg... | Pieśń Szamana | Mroczny Folk Rytualny | Słowiańska Przestrzeń

Słowiańska Przestrzeń

0:00 / 0:00

Gdy Przemówi Stary Bóg... | Pieśń Szamana | Mroczny Folk Rytualny | Słowiańska Przestrzeń

68 768 просмотров · 1 год назад
Słowiańska Przestrzeń
4,86 тыс. подписчиков
68 768 просмотров · 1 год назад
Poczujcie pierwotną moc. Oto nasza muzyczna interpretacja mistycznego wiersza Adama Asnyka "Bóstwo tajemnicze" – podróż do serca dawnych wierzeń i zapomnianych rytuałów. Ten utwór to tajemnicza i hipnotyczna opowieść w transowym rytmie szamańskich bębnów. To pieśń, która jest jak wezwanie – modlitwa do potężnego, nieznanego bóstwa, które rządzi siłami natury i ludzkim losem. Dajcie się ponieść tej mrocznej, mistycznej atmosferze. 🌲 Zostań z nami, zasubskrybuj kanał i nie przegap kolejnych utworów: 👉    / @słowiańskaprzestrzeń   #paganfolk #shamanicmusic #Słowianie #MuzykaFolkowa #Asnyk #PoezjaŚpiewana #heilung #wardruna #witcher #vikingmusicofficial Na chmurnym szczycie góry Kamienne jest oblicze; Świątyni kryją mury To bóstwo tajemnicze. Składają mu ofiary Zastępy wiernych sług – Przez dym kadzideł szary Poczerniał stary bóg. Twarz jego skryta w cieniu, Przyćmiona wieków pleśnią – I stoi tak w milczeniu, Wielbiony ludu pieśnią... Aż nagle... tłum zdziczały Pożogę wpada nieść, Chce burzyć ołtarz chwały, Niweczyć dawną cześć. Są już w świątyni progu, I łamią wszelki opór, Grożą staremu bogu, Wstrząsając młot i topór. Kapłani wznoszą dłonie – W ich sercach ból i gniew... W świętości swych obronie Gotowi przelać krew. I modły ślą: „O Panie, Swej mocy pokaż cud, Bluźnierców strąć w otchłanie, Niewierny ukarz lud!” I biorą oręż w ręce... Wtem bóstwo na głos rzecze: „Ja dziś mój triumf święcę, Więc wy schowajcie miecze! Nie trzeba mi obrony Ani cudownych sił: Niech burzy tłum szalony Tę postać, którą czcił. Ja pomsty nad winnymi Nie daję w dłoń nikomu, Nie chcę pomocy ziemi I nie chcę niebios gromu. Niecił wznoszą swoje młoty, Rzeźbiony krusząc kształt, Gdyż boskiej mej istoty Nie zniszczy żaden gwałt. W minionych wieków ciągu Nieraz już ludu złość Mściła się na posągu... Cierpiałem gwałtów dość. I nieraz dzikie zgraje Wydały mnie pożodze – A zawsze większy wstaję, Piękniejszy z ruin wschodzę. Mnie topór nie powali, Chociaż rozbija głaz, Lecz kształt mój doskonali Każdy zadany raz. Zniszczenie mnie odmładza I ogień mnie oczyszcza; Padając, moja władza Wyrasta silniej z zgliszcza... I zgina znów kolana Przede mną cały lud... A ciągła ta przemiana – To mój największy cud.