Перейти к содержимому

„Kim jestem, jak nie pomagam wszystkim?”. Joanna Chmura o tzw. mental load i sztuce odpuszczania

Zwierciadło

0:00 / 0:00

„Kim jestem, jak nie pomagam wszystkim?”. Joanna Chmura o tzw. mental load i sztuce odpuszczania

1 793 просмотра · 1 день назад
Zwierciadło
115 тыс. подписчиков
1 793 просмотра · 1 день назад
„Nie chciałabym wrócić do etapu, kiedy moje życie jest na końcu. Dlaczego tak sobie robimy?” – pyta Joanna Brodzik w rozmowie z psycholożką Joanną Chmurą. I trudno o pytanie bardziej aktualne. Bo przecież wiemy, że jesteśmy zmęczone. Wiemy, że lista rzeczy do zrobienia nigdy się nie kończy. A jednak wciąż dokładamy sobie kolejne zadania, przejmujemy odpowiedzialność za innych i z poczuciem winy próbujemy znaleźć czas dla siebie. Dlaczego tak trudno po prostu odłożyć telefon, usiąść i przez chwilę niczego nie robić? Sponsorem odcinka jest NIVONA, producent automatycznych ekspresów do kawy. Nie tylko robimy. Cały czas myślimy Zmęczenie nie zawsze bierze się z liczby obowiązków. Czasem bardziej wyczerpuje nas to, że przez cały dzień jesteśmy ich centrum dowodzenia. Pamiętamy o terminach, zakupach, wizytach, rachunkach, urodzinach, potrzebach dzieci, partnera, rodziców i znajomych. Nawet kiedy fizycznie odpoczywamy, głowa nadal pracuje. Właśnie na tym polega mental load – obciążenie psychiczne związane nie tylko z wykonywaniem zadań, lecz także z pamiętaniem o nich, przewidywaniem kolejnych kroków i pilnowaniem, żeby niczego nie przeoczyć. „Polega to na tym, że w głowie ciągle przerabiamy informacje, żeby nadążyć ze wszystkim, i układamy to jak w szachach” – tłumaczy Joanna Chmura. W efekcie można siedzieć na kanapie, a jednocześnie mentalnie biegać maraton. Problem zaczyna się wtedy, gdy taki stan przestaje być wyjątkiem, a staje się codziennym trybem funkcjonowania. Bo skoro zawsze jest coś do zrobienia, odpoczynek zaczyna wyglądać jak luksus, na który trzeba sobie najpierw zasłużyć. Skąd się bierze potrzeba, żeby wszystko było na naszej głowie? Joanna Brodzik pyta w rozmowie, dlaczego tak często stajemy się menadżerkami własnego domu i życia całej rodziny. Odpowiedź nie jest jednak tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Nie chodzi wyłącznie o perfekcjonizm czy brak umiejętności delegowania. Joanna Chmura zwraca uwagę, że nasz układ nerwowy może przyzwyczaić się do funkcjonowania w trybie działania. Szczególnie wyraźnie widać to w macierzyństwie: przez lata jesteśmy potrzebne niemal bez przerwy, więc nawet kiedy sytuacja się zmienia, ciało i głowa nadal pozostają w gotowości. Działanie staje się automatyzmem. A kiedy automatyzm zaczyna być tożsamością, pojawia się znacznie trudniejsze pytanie: kim jestem, kiedy niczego nie organizuję, nie załatwiam i nikomu nie pomagam? „Kim jestem, jak nie pomagam wszystkim?” W kulturze produktywności bezczynność ma zaskakująco złą reputację. Odpoczynek powinien być efektywny, najlepiej regeneracyjny, zaplanowany i wpisany do kalendarza. Nawet relaks potrafimy zamienić w kolejne zadanie do odhaczenia. „Jest wstyd wokół bezruchu i przegięte zostało to w stronę, że wszystko musi być w ruchu” – mówi Joanna Chmura. Przypomina przy tym o najbardziej oczywistym mechanizmie natury: serce, płuca, oczy – wszystko działa w rytmie napięcia i rozluźnienia, otwierania i zamykania. My natomiast próbujemy funkcjonować tak, jakby cały czas trzeba było być „włączonym”. Dlatego zwyczajne poleżenie na kanapie może być czymś więcej niż lenistwem. Może być potrzebnym momentem wyhamowania. Problem w tym, że dla wielu osób właśnie wtedy pojawia się niepokój. „Jak się zatrzymam, to nie wiem, kim jestem. Kim jestem, jak nie pomagam wszystkim?” – zauważa Chmura. Właśnie dlatego znaczenie mają małe rytuały, które nie muszą prowadzić do kolejnego celu. Filiżanka kawy wypita bez przewijania telefonu, kilka minut ciszy, rozmowa, podczas której nie robimy jednocześnie trzech innych rzeczy. Sponsorująca odcinek Nivona dobrze wpisuje się w ten kontekst: codzienny rytuał może być nie kolejnym punktem programu, lecz sygnałem dla głowy, że przez chwilę nie trzeba niczego przyspieszać. Nie chodzi przecież o to, żeby stworzyć sobie perfekcyjny harmonogram odpoczynku. Chodzi raczej o odzyskanie prawa do momentów, które nie muszą być produktywne. Pomocne może być także proste pytanie, przywołane przez Chmurę za Brené Brown, która z kolei cytowała Theodore’a Roosevelta: „Warto wiedzieć, z jakimi rzeczami nie będę się spierać”. To dobra zasada nie tylko w relacjach z innymi, ale też w relacji z samą sobą. Co tracimy, kiedy cały czas jesteśmy w biegu? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że w biegu zyskujemy: więcej robimy, więcej kontrolujemy, jesteśmy potrzebne. Koszt ujawnia się dopiero po czasie. „Tracimy siebie, ale też każdy traci coś innego” – mówi Joanna Chmura. Dla jednej osoby będzie to spontaniczność. Dla innej sen, relacje, zdrowie, seks, twórczość albo zwyczajna przyjemność z nicnierobienia. Możemy też stracić kontakt z własnymi potrzebami, bo przez lata łatwiej było odpowiedzieć na pytanie „czego potrzebują ode mnie inni?” niż „czego ja właściwie potrzebuję?”. Sponsorem odcinka jest NIVONA, producent automatycznych ekspresów do kawy.