Перейти к содержимому

Reaktor Był Nie Do Naprawienia... To, Co ZSRR Zrobił Potem, Było Szaleństwem

WiecznyMrok

0:00 / 0:00

Reaktor Był Nie Do Naprawienia... To, Co ZSRR Zrobił Potem, Było Szaleństwem

8 414 просмотров · 2 недели назад
WiecznyMrok
1,65 тыс. подписчиков
8 414 просмотров · 2 недели назад
Jesienią tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego siódmego roku płetwonurkowie zaczęli wycinać dno pierwszego na świecie atomowego lodołamacza „Lenin”. W jego wnętrzu znajdowały się uszkodzone i silnie skażone reaktory, których nie dało się usunąć żadną normalną metodą. „Lenin” miał być symbolem technologicznej przewagi Związku Radzieckiego i początkiem nowej epoki żeglugi arktycznej. Dzięki napędowi jądrowemu okręt mógł pracować na Północnej Drodze Morskiej bez ciągłego tankowania i prowadzić statki przez lód w miejscach, gdzie tradycyjne lodołamacze były ograniczone zapasem paliwa. W tym filmie poznacie historię jednej z najbardziej niezwykłych konstrukcji radzieckiego programu atomowego — od jej powstania, przez poważną awarię reaktora, aż po tajną operację, podczas której całe instalacje reaktorowe zostały oddzielone od kadłuba i zatopione w arktycznej zatoce. Pierwotny układ „Lenina” składał się z trzech reaktorów o mocy dziewięćdziesięciu megawatów każdy. W tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym piątym roku podczas remontu pomp cyrkulacyjnych drugiego reaktora doszło do zatrzymania przepływu chłodziwa. W efekcie przegrzania uszkodzonych zostało około sześćdziesięciu procent zestawów paliwowych. Niedługo później wykryto również poważną nieszczelność w kolejnym reaktorze. Inżynierowie stanęli przed problemem, którego konstrukcja okrętu nie przewidywała. Reaktory znajdowały się w samym środku kadłuba, otoczone grodziami, rurociągami i osłonami radiacyjnymi. Rozwiązanie, które podczas normalnej eksploatacji zapewniało maksymalne bezpieczeństwo, po awarii praktycznie uniemożliwiało ich demontaż. Nie można było bezpiecznie wyciągnąć ich przez górny pokład ani przez burtę. Pozostała tylko jedna droga — przez dno. W Zatoce Tsivolki przy Nowej Ziemi płetwonurkowie wycięli pod reaktorami ogromny otwór w poszyciu. Technicy przygotowali instalację, a do czterech głównych grodzi zamontowano precyzyjnie obliczone ładunki wybuchowe. Po detonacji skażona instalacja oderwała się od kadłuba i opadła na dno na głębokość około pięćdziesięciu metrów. W chwili utraty ogromnej masy „Lenin” gwałtownie uniósł się w wodzie. Operacja zakończyła się sukcesem technicznym — kadłub przetrwał, a uszkodzone reaktory znalazły się na dnie zatoki. Tam pozostały. Po powrocie rozpoczęła się gigantyczna przebudowa. Zamiast trzech pierwotnych reaktorów zainstalowano dwa nowocześniejsze OK-900. Konieczna była modyfikacja ponad dwustu pomieszczeń, przebudowa rurociągów, grodzi, instalacji elektrycznych i systemów sterowania. Prace trwały dwa lata. „Lenin” wrócił następnie do służby i przez kolejne dekady pracował na arktycznych szlakach. Dopiero w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym dziewiątym, gdy zużycie kadłuba stało się zbyt duże, został wycofany z eksploatacji i zacumowany w Murmańsku. Dziś okręt jest muzeum. Można wejść na jego pokład i zobaczyć wnętrza jednostki, która rozpoczęła erę radzieckich lodołamaczy atomowych. Pierwotnych reaktorów jednak tam nie ma. Leżą na dnie Arktyki. Czy decyzja o zatopieniu skażonych reaktorów była w realiach lat sześćdziesiątych jedynym możliwym rozwiązaniem, czy problem po prostu przeniesiono z pokładu okrętu na dno morza? Napiszcie w komentarzach. #LodołamaczLenin #AtomowyLodołamacz #ZSRR #Arktyka #TajemniceZSRR Tagi: lodołamacz Lenin, atomowy lodołamacz Lenin, Lenin icebreaker, radziecki lodołamacz, atomowy lodołamacz, reaktor jądrowy, awaria reaktora, Nowa Ziemia, Zatoka Tsivolki, Północna Droga Morska, radziecki program atomowy, Arktyka ZSRR, tajemnice ZSRR, OK-900, historia technologii