Перейти к содержимому

Iwona Wieczorek: Szostak TWIERDZIŁ, ŻE ZNA PRAWDĘ — zmarł, zanim śledztwo ruszyło

Po Drugiej Stronie Kamer

0:00 / 0:00

Iwona Wieczorek: Szostak TWIERDZIŁ, ŻE ZNA PRAWDĘ — zmarł, zanim śledztwo ruszyło

9 888 просмотров · 12 дней назад
Po Drugiej Stronie Kamer
1,37 тыс. подписчиков
9 888 просмотров · 12 дней назад
Sprawa Iwony Wieczorek od lipca 2010 roku pozostaje jedną z najbardziej tajemniczych zagadek kryminalnych w Polsce. Dziewiętnastoletnia Iwona wyszła nocą z klubu w Sopocie i pieszo ruszyła w stronę domu w Gdańsku Jelitkowie. Kamery monitoringu zarejestrowały ją po raz ostatni w rejonie wejścia na plażę numer 63. Do mieszkania miała około 800 metrów. Nigdy tam nie dotarła. W tym materiale wracamy do tej sprawy przez pryzmat Janusza Szostaka, dziennikarza śledczego, który przez sześć lat analizował tysiące stron akt, bilingi telefoniczne, zeznania świadków i materiały dotyczące osób z najbliższego otoczenia Iwony. Był przekonany, że odpowiedź mogła znajdować się w dokumentach od pierwszych dni śledztwa. Szostak uważał, że Iwona nie żyje i że kilka osób może znać prawdę o tym, co wydarzyło się feralnej nocy. Trzeba jednak podkreślić: były to jego hipotezy dziennikarskie, a nie prawomocne ustalenia sądu. Do dziś nikt nie został skazany za zabójstwo Iwony Wieczorek. Jednym z najważniejszych elementów jego pracy były bilingi i logowania telefonów do stacji bazowych. Reporter analizował połączenia po wyjściu Iwony z klubu oraz zgodność tych danych z późniejszymi relacjami osób z jej otoczenia. Dużo miejsca poświęcał Pawłowi P., znajomemu Iwony z feralnej nocy. Po latach Paweł usłyszał zarzut utrudniania postępowania, ale Szostak publicznie wskazywał, że telefoniczna oś czasu mogła ograniczać możliwość jego udziału w hipotetycznym przestępstwie. Więcej pytań wzbudzał u niego wątek Patryka, z którym Iwona była emocjonalnie związana. Szostak zwracał uwagę na dane dotyczące logowania telefonu w rejonie Brzeźna. Samo połączenie z określoną stacją bazową nie wskazuje jednak dokładnego miejsca pobytu człowieka i nie dowodzi spotkania z Iwoną ani udziału w przestępstwie. W aktach powracał również epizod sprzed tygodnia. Iwona miała zadzwonić do Patryka i powiedzieć, że została pobita. Później podczas rozmowy z babcią zapowiedziała, że przy następnym spotkaniu powie jej coś bardzo ważnego. Pytała także o możliwość zawarcia małżeństwa przez osoby spokrewnione. Nie wiadomo, czy te wydarzenia miały jakikolwiek związek z późniejszym zaginięciem. Uważał, że część osób może nie mówić wszystkiego, co wie. To określenie nie zostało sądownie potwierdzone i pozostaje elementem jego interpretacji materiału. To właśnie na nagraniach pojawił się „człowiek z ręcznikiem”, idący kilkadziesiąt metrów za Iwoną. Przez lata był jednym z największych znaków zapytania w tej sprawie. Dopiero w 2022 roku został zidentyfikowany i przesłuchany. Nowe działania śledczych objęły też ponowne analizy dawnych tropów i czynności wokół Zatoki Sztuki. Do dziś nie pojawił się jednak dowód, który jednoznacznie zamknąłby sprawę. Janusz Szostak tego etapu już nie doczekał. 10 grudnia 2021 roku zmarł nagle, najprawdopodobniej na zawał serca. Nie ma dowodu, że jego śmierć miała jakikolwiek związek z pracą nad sprawą Iwony Wieczorek. Zostawił książki, notatki i hipotezy. Najbardziej zagadkowe pozostały jednak jego ostatnie słowa. Według relacji żony w ostatnich godzinach życia powtarzał: „Te buty. Te buty”. Chodziło o granatowe zamszowe szpilki, które Iwona zabrała z szafy matki przed wyjściem na imprezę. Po kilku kilometrach marszu mogły być bardzo niewygodne. Szostak rozważał scenariusz, w którym zmęczona dziewczyna mogła dobrowolnie wsiąść do samochodu osoby, którą znała i której ufała. Jeśli tak było, zniknięcie na ostatnich 800 metrach nie musiało oznaczać ataku na promenadzie. Nie musiał pojawić się krzyk ani widoczne ślady walki. Wystarczył samochód, otwarte drzwi i znajoma twarz. Czy właśnie dlatego Szostak wracał do tych butów tuż przed śmiercią? Czy były tylko symbolem jego wieloletniej pracy nad sprawą? A może chodziło o szczegół z akt, którego nigdy nie zdążył już wyjaśnić? Tego nie wiemy. Pewne pozostają tylko podstawowe fakty: Iwona wyszła z klubu sama, wracała w stronę domu, jej telefon przestał działać, monitoring zarejestrował ją w Jelitkowie, a potem ślad się urwał. Wszystko dalej pozostaje przedmiotem śledztwa, hipotez i sporów. Po tylu latach wystarczyłaby jedna osoba, jeden telefon albo jedna możliwa do zweryfikowania informacja, by całkowicie zmienić bieg tej sprawy. Gdzie jest Iwona Wieczorek? Czy ktoś z jej otoczenia wie więcej, niż powiedział śledczym? I co naprawdę oznaczały ostatnie słowa Janusza Szostaka? Napiszcie w komentarzu, który element tej sprawy uważacie za najbardziej zagadkowy. Subskrybujcie kanał, jeśli interesują Was polskie sprawy kryminalne, niewyjaśnione zaginięcia i analizy, w których jeden szczegół może zmienić całą interpretację wydarzeń. #IwonaWieczorek #JanuszSzostak #sprawaIwonyWieczorek #zaginięcie #truecrime #polskietruecrime #ArchiwumX #człowiekzręcznikiem #Gdańsk #Sopot