Перейти к содержимому

HGM - Dwa lata ognia | Oblężenie Smoleńska 1609–1611

Hastatus Generuje Muzykę

0:00 / 0:00

HGM - Dwa lata ognia | Oblężenie Smoleńska 1609–1611

193 просмотра · 5 месяцев назад
Hastatus Generuje Muzykę
1,63 тыс. подписчиков
193 просмотра · 5 месяцев назад
Pieśń o wytrwałości, żelaznej cierpliwości i sile Rzeczypospolitej pod murami Smoleńska. Utwór nawiązuje do oblężenia z lat 1609–1611 — jednej z największych i najbardziej wymagających kampanii wojny polsko-moskiewskiej, gdzie zwycięstwo nie przyszło w jednej szarży, lecz zostało wykute przez miesiące ognia, szańców i nieustępliwego nacisku. 🔥 Subskrybuj, aby nie przegapić kolejnych premier! "Dwa lata ognia" Nie przyszli po chwilę. Nie przyszli po błysk. Przyszli po Smoleńsk. I zostali, aż kamień ustąpił stali. Pod mroźnym niebem wyrósł ziemny wał, A pod nim ciężki, królewski obóz stał. Nie pośród fanfar przyszedł tutaj król, Lecz by cierpliwość przemienić w twardy ból. Od pierwszych salw po każdy szańca ślad, Ta wojna miała swój żelazny ład. Nie błyskiem szabli miano złamać mur, Lecz dłonią państwa, co dojrzewa do swych prób. Dzień za dniem zaciskał się żelazny krąg, Noc za nocą bliżej murów pełznął ciąg. Nie jak pożar, który gaśnie w jednej chwili, Lecz jak wyrok, na wrogów którzy drwili. Dwa lata ognia, dwa lata ciężkich prób, Dwa lata stali, namiotów, szańców, dróg. Nie jedną szarżą, nie kawalerii cwał, Lecz twardą wolą, przy której pękał wał. Dwa lata ognia, dwa lata dzień po dniu, Dwa lata państwa, co nie szczędziło tchu. Aż runął Smoleńsk, aż skończył się ten spór — Tak zwycięża cierpliwość. Tak zdobywa się mur. Przez śnieg i deszcz, przez odwilż, zawieję, mróz, Pod same wały pełzł z zapasem każdy wóz. Tu siłą nie był jeden brawurowy cios, Lecz marsz, co wracał, choć zamierał ludzki głos. Tu żołnierz także zwyciężał wtedy, gdy W milczeniu dźwigał proch, łopaty, drewno, dni. Bo wielki triumf nie zawsze spada z gwiazd, Czasem go kuje ziemia, pot i twardy czas. Dzień za dniem zaciskał się żelazny krąg, Noc za nocą bliżej murów pełznął ciąg. Nie jak pożar, który gaśnie w jednej chwili, Lecz jak wyrok, na wrogów którzy drwili. Dwa lata ognia, dwa lata ciężkich prób, Dwa lata stali, namiotów, szańców, dróg. Nie jedną szarżą, nie kawalerii cwał, Lecz twardą wolą, przy której pękał wał. Dwa lata ognia, dwa lata dzień po dniu, Dwa lata państwa, co nie szczędziło tchu. Aż runął Smoleńsk, aż skończył się ten spór — Tak zwycięża cierpliwość. Tak zdobywa się mur. Nie każdy bohater ma husarskich skrzydeł blask, Nie każdy triumf rodzi szczęk i bitew wrzask. Są takie wojny, których miarą jest upór, I takie czyny, których sędzią jest wysoki mur. Tu chwałą nie był jeden atak, co nagle się wbił, Lecz długi nacisk, co nie tracił swoich sił. Tu rosła Polska nie w okrzykach, lecz w tym, Że umiała wytrwać, gdy po niebie snuł się dym. A mury pękały od miesięcy, nie od chwil, Bo każdy nowy szaniec odbierał cząstkę sił. Nie przyszła burza, co uderza i chce zgasnąć w mig, Lecz żelazny wyrok, co trwał wiele dni. I wreszcie nadszedł kres, którego nie mógł wstrzymać czas, Bo dwa lata ognia wypaliły w kamieniu znak. Nie jeden szturm, lecz wola twardsza niż sam głaz — Tak bierze się twierdzę. Tak smakuje zwycięstwa smak. Dwa lata ognia, dwa lata ciężkich prób, Dwa lata stali, namiotów, szańców, dróg. Nie jedną szarżą, nie kawalerii cwał, Lecz twardą wolą, przy której pękał wał. Dwa lata ognia, dwa lata dzień po dniu, Dwa lata państwa, co nie szczędziło tchu. Aż runął Smoleńsk, aż skończył się ten spór — Tak zwycięża cierpliwość. Tak zdobywa się mur. Dwa lata ognia. Dwa lata prób. Nie błysk — lecz wytrwałość. Nie chwila — lecz trud.