5 CIĘŻARÓWEK Z PRL, KTÓRE MIAŁY BYĆ DUMĄ, A OKAZAŁY SIĘ NIEWYPAŁEM
Żelazna Epoka
0:00 / 0:00
5 CIĘŻARÓWEK Z PRL, KTÓRE MIAŁY BYĆ DUMĄ, A OKAZAŁY SIĘ NIEWYPAŁEM
424 просмотра · 2 нед. назад
Żelazna Epoka
112 подписчиков
424 просмотра · 2 нед. назад
Zapowiadały je kroniki filmowe, pokazywano je na targach poznańskich, a kierowcy przeklinali je na trasie. Pięć ciężarówek z PRL, które miały być dumą kraju i skończyły jako niewypał. Który błąd kosztował Polskę najwięcej?
Lublin 51 palił 26 litrów na 100 km przy ładowności 2,5 tony, a plan 25 000 sztuk rocznie skończył się na 17 479 egzemplarzach przez 8 lat. Pierwszy egzemplarz zjechał z linii 7 listopada 1951 roku, równo w rocznicę rewolucji, złożony w całości z części z Gorkiego.
Żubr z Jelcza był największą polską ciężarówką swoich czasów, ale sam ważył 7 ton. Star 27 miał dwa akumulatory zamiast jednego, a w Moskwie w 1959 roku jego silnik stał na niklowanych nóżkach nad lustrem. Tarpan z poznańskiego Antoninka miał wozić mleko, nawóz i całą rodzinę do kościoła, a jego blachy klepano ręcznie.
Na końcu: licencja Steyra, kredyt 4,3 mld szylingów wydany w całości i narada u wiceministra, na której jedno zdanie przesądziło o losie całego projektu.
00:00 Dwa akumulatory i rachunek na miliardy
02:05 Nr 1: Lublin 51, licencja z Gorkiego
06:35 Nr 2: Żubr, duma targów poznańskich
11:00 Nr 3: Star 27, diesel, który nie chciał zapalić
15:45 Nr 4: Tarpan, samochód dla wsi z Antoninka
18:35 Nr 5: Jelcz i licencja Steyra
20:10 Narada u wiceministra
23:00 Najdroższy błąd PRL
#PRL #ciężarówki #Jelcz